57 to nie 75

Stadler, Flirt, a może jeszcze inaczej? Może macie swoje nazwy na jednostki elektryczne szwajcarskiego producenta, która już od wielu lat goszczą na torach województwa. Były to pierwsze fabrycznie nowego EZT, które dotarły do nas po wielu latach królowania jednostek EN57. Choć mieszkańcy regionu mogli wtedy korzystać ze zmodernizowanych wersji EN57, zwanej potocznie Spotami, to mimo wszystko daleko im było do tego co zaoferowały wraz ze swoim pojawieniem się jednostki EN75.


Choć może trudno w to uwierzyć, ale jednostki EN75 jeżdżą po śląskich torach jedenasty rok. Ich debiut w regionie miał miejsce końcem września 2009. Urząd Marszałkowski rok wcześniej zdecydował się na zakup fabrycznie nowych pojazdów, które oddał w użytkowanie dla Śląskiego Zakładu Przewozów Regionalnych w Katowicach. Uroczyste przekazanie jednostek miało miejsce 1 października 2009 roku.

Początkowo nowy tabor zaczął obsługiwać trasę z Katowic do Tychów Miasta, którą w blasku fleszy reaktywowano jako jedną z pieszych tras w regionie. Pomimo, że później starano się reaktywować także trasę Bytom – Gliwice to jedynie w przypadku trasy do Tychów Miasta (dziś Tychów Lodowiska) było to udane i dziś mieszkańcy Tychów nie wyobrażają sobie jakby to mogło być bez pociągów.

Wprowadzenie nowych pociągów na trasie do Tychów wywołało bardzo pozytywne zamieszanie, bo mieszkańcy bardzo szybko zaczęli się ze Stadlerami identyfikować. Identyfikacja z nowym taborem była na tyle duża, że jeżeli stało się coś nieprzewidzianego i kurs był obsługiwany zwykłym EN57 zdarzało się, że część osób rezygnowała z przejazdu i chciała jechać kolejnym kursem, ale koniecznie prowadzonym EN75. Poza trasą do Tychów jedna jednostka była oddelegowana do wykonywania połączeń przyspieszonych na trasie Katowice – Częstochowa, które w tamtym czasie w rozkładzie jazdy oznaczane były jako pociągi RegioPlus.

Pociągi przez niemal dwa lata królowały na trasie Katowice – Tychy Miasto i Katowice – Częstochowa. Zasada została złamany w roku 2011, kiedy to 28 maja jednostka EN75-002 pojechała w swój dziewiczy kurs z Katowic do Cieszyna (jako rozkładowy pociąg), a następnie wykonała dwie pary kursów na nieczynnej trasie Cieszyn – Goleszów – Cieszyn, a następnie wróciła jako rozkładowy kurs do Katowic.

W historii eksploatacji EN75 były także smutne momenty. Kiedy to 18 października 2010 EN75-003 jadąc jako pociąg 90036 Tychy Miasto – Katowice wykoleił się przy prędkości 117 km/h. Przyczyną było przekroczenie dozwolonej prędkości, która w miejscu wykolejenia wynosiła 40 km/h. Jednostka stała na terenie bazy przy ulicy Raciborskiej skąd 25 lutego 2011 lutego po załadowaniu na lawety została odtransportowana do zakładów Stadlera w Szwajcarii. Naprawa zakończona została w rok później i 23 marca 2012 roku jednostka została odstawiona na terenie lokomotywowni Weinfelden. Powrót jednostki do Polski rozpoczął się 17 sierpnia 2012, gdzie dotarła po trzech dniach, czyli 20 sierpnia 2012 roku. EZT została przekazana do Przewozów Regionalnych. Wtedy już ta firma nie była dzierżawcą pozostałych EN75. Wtedy wszystkie jeździły już w Kolejach Śląskich. Dlatego po odebraniu EN75-002 jednostka została przekazana do właściciela czyli Urzędu Marszałkowskiego, a następnie w dzierżawę do Kolei Śląskich.

Dziś wszystkie cztery jednostki nadal kursują w Kolejach Śląskich i można je spotkać na trasach S1, S4, S5, S6. Choć zdarzały się sytuacja awaryjne i np. mogły z nich skorzystać osoby jeżdżące na trasie Częstochowa – Lubliniec – Katowice. Tak było choćby w styczniu 2013 roku. Jednostki były także widziane w Oświęcimiu podczas objazdów na trasie S5. Wartym odnotowania jest fakt, że jednostki Stadlera jechały także jako pociąg specjalny relacji Katowice – Warszawa Wschodnia na uroczystości pogrzebowa prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego. Poza tym w zeszłym roku można było je spotkać na kursach pociągu Ornak relacji Katowice – Zakopane, który podczas szczytu przewozowego zestawiony był nawet z dwóch jednostek.

Pozostaje jedynie niedosyt, że urząd nie zakupił więcej Flirtów, tym bardziej, że zakład Stadlera przeniósł cześć produkcji swoich pociągów do zakładu w Siedlacach, ale kto wie co przyniesie przyszłość…

Tekst: Przemysław Brych

3 komentarze

  1. Na Rachowcu tez sie pojawiaja – 45 min z Bielska Białej dał rade pojechac. Tylko siedzenia maja troche twarde – jazda na nich dluzej niz godzine to gwarancja bolacych plecow – nie wymyslam nie raz sprawdzone po jazdach do Zwardonia.

    1. To trzeba przyznać – siedzenia są średnio wygodne. Jeżeli chodzi o wygodę i komfort dla pasażera, to „Impulsy” nie mają sobie równych.

  2. Dobry sprzęt. Szkoda że nie ma ich więcej bo może było by dzięki temu mniej problemów technicznych. Tylko e nie wiem czy nadają się na dłuższe trasy. Najlepiej się sprawdziły by na trasie do Tychów Lodowiska albo miedzy Gliwicami i Katowicami

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *