Komunikat z życia wzięty

Wielokrotnie informowaliśmy w komunikatach, szczególnie tych na portalu Facebook o tym, że jakiś pociąg przedwcześnie skończył kurs wskutek „uszkodzenia bądź złamania pantografu z powodu obniżonej sieci trakcyjnej”. Wczoraj przekonaliśmy się naocznie jak to wygląda i co się dzieje po zaistnieniu takiego zdarzenia.


Wczorajszy pociąg nr 94860 linii S5 z Żywca do Katowic. Kurs jakich wiele innych. Punktualnie. Bez sensacji, bez dziwnych zdarzeń. 22WEd-003 opuścił Katowice Ligotę i na pokładzie pierwsi podróżni rozpoczęli przygotowania do wysiadania na głównym dworcu. Bo choć po drodze jeszcze przystanek w Brynowie to i tak wiadomo jaki jest punkt docelowy zdecydowanej liczby obecnych na pokładzie.

Nagle dziwny huk, dość mocne szarpnięcie jednostką i pociąg się zatrzymał. Na pokładzie cisza. Wszyscy  wiedzieli, że coś się stało. Tylko co? Pierwsza informacja od obsługi pociągu przez interkom. Cztery zwięzłe zdania. O tym, że zaistniało coś niespodziewanego nie z winy KŚ, że szybko nie pojedziemy i że jak tylko będzie coś wiadomo, to pasażerowie otrzymają stosowne informacje. Najkrócej jak się da? Czekać.

Okazuje się, że kres podróży nastąpił nieco ponad 100 metrów od peronu w Brynowie. Ale nikt nie wypuści nawet pół pasażera z pociągu choćby do krawędzi brakowało 30 metrów. Gdyby jednostka dojechała tam w taki sposób, że byłaby możliwość wypuszczenia podróżnych na peron choć jednymi drzwiami to nie byłoby problemu. Ale był. I to poważny.

Choć wiadomo, że nie ma tu winy przewoźnika, pociągu czy obsługi pojawiają się pierwsze objawy nerwowości. Bo w Katowicach przesiadki, egzaminy czy inne życiowe sprawy. Obsługa każdemu z osobna i wszystkim naraz tłumaczy, że wszystko dzieje się według procedur ustalonych na takie okoliczności. I jak tylko wiadomo będzie co się stało i czy nie zagraża nam niebezpieczeństwo to zostaną podjęte działania. Sieć w zasięgu wzroku niby cała, ale nie wiadomo co nad nami. Wystarczy, że gdzieś wisi przerwany kabel i tworzy potężne zagrożenie dla życia osób, które mogłyby mieć z nim kontakt. Poza tym koło nas drugi tor i nie wiadomo czy coś nie pojedzie dopóki dyżurni nie zamkną szlaku. Wiadomo było już także, że ucierpiał pantograf jednostki.

Jak tylko do obsługi dociera wiadomość, że wszyscy co mają być poinformowani wiedzą już o incydencie, ze strony sieci nam nie zagraża nam już niebezpieczeństwo oraz gdy wiadomo, że z Ligoty do Katowic i odwrotnie nie pojedzie żaden pociąg zapada decyzja. Ewakuacja. Wszyscy. I po torach na peron. Przyznajemy, że był to wybór najlepszy z możliwych. Czy to kierownika pociągu, czy kogoś innego. Nie wiemy. Ale rozwiązanie trafione w punkt. Na pokładzie było ponad 100 podróżnych. Obsługa sprawdziła jednak, że nie ma żadnych osób na wózkach inwalidzkich, matek z wózkami. Zresztą dzieci też była znikoma ilość. Pozostało pomóc kilku starszym osobom wysiąść z pociągu (udało się z elfa wysunąć stopnie przez co było to łatwiejsze) i potem pomóc im dostać się na peron w Brynowie. To z kolei było trudniejsze. Dlaczego? O tym następnym razem…

Poszło naprawdę wszystko sprawnie i gdy ostatnie osoby znalazły się na właściwym peronie, to do Brynowa podjechał inny elf2. Ten obsługiwał kurs nr 40422 linii S71 z Bohumina do Katowic i znalazł u siebie tyle miejsca, by do stolicy województwa dowieźć i tych co nim podróż rozpoczęli i kończyli, jak i tych, którzy tylko ją kończyli.

My do tego zdarzenia będziemy jeszcze wracać w swoich artykułach. Okazuje się bowiem że w sytuacjach nadzwyczajnych można się coś ciekawego dowiedzieć. O ludziach, maszynach i innych składnikach tworzących ciągle trwający serial pt. życie nasze własne i wśród naszych pobratymców. W każdym razie, z „bohumińskiego” pociągu wysiedliśmy w Katowicach (uwaga!) 26 minut po uszkodzeniu pantografu. To chyba dobry wynik… Choć… Najlepiej by było gdyby nie trzeba było go notować.

Fot. Silesia Info Transport, Expedytor (D.K.)

One comment

  1. Jako długoletni praktyk podróżowania polską koleją mogę pogratulować sprawności organizacyjnej. W naszych realiach przy takiej awarii dotrzeć do celu tylko z półgodzinnym opóźnieniem to sukces.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *