Kolej na improwizację

Słowo improwizacja nie zawsze ma u nas pozytywny wydźwięk. Choć my Polacy z improwizacji znani jesteśmy. W życiu codziennym, w pracy. A w szczególności przy okazywaniu naszych licznych i nieokiełzanych talentów podczas autoprezentacji przed innymi. Z drugiej strony potrafimy wykorzystać tą naszą cechę w sytuacjach trudnych, w momentach gdy trzeba działać a przepisy czy reguły nie są przystosowane do warunków, które zaistniały wokół nas. I o takiej improwizacji będzie tu mowa.


Rzecz miała miejsce w poniedziałek. Jak to dotąd w zwyczaju bywało, z Katowic „na Ornaku” do Zakopanego wyjechała jednostka EN71AKŚ. Okazało się jednak, że wysłużona jednostka nie daje rady pomieścić wszystkich chętnych, a ci którzy się do niej dostali podróżują w niespotykanym tłoku. Jak się później okazało w pociągu było ponad 500 osób i perspektywa spędzenia w takich warunkach najbliższych czterech godzin nie była z tych najbardziej optymistycznych.

Tak się składa, że kilkadziesiąt minut przed Ornakiem do Żywca jeździ pociąg  z Częstochowy, który obsadzony jest długim elfem. Według przypisanej mu pracy taborowej za kilkadziesiąt minut nasz 27EWEb miał odbyć powrotny kurs do Katowic. Ale póki co, był w Żywcu. Wystarczył kontakt telefoniczny na linii kierownik pociągu – dyspozytor – dyrektor odpowiedniego działu i zapada decyzja. AKŚka zostaje w Żywcu. Podróżni przesiadają się do długiego elfa, który pojedzie do Zakopanego. A AKŚka przejmuje rozkładowe obowiązki 27WEb. Dodajmy, że pokłosiem tej decyzji jest kolejna z gatunku rozsądnych. Czyli ta o powierzeniu długim elfom Ornaka do końca akcji Kolej Na Ferie, czyli do najbliższej niedzieli.

Okazuje się, że przy tym całym utyskiwaniu na kłopoty taborowe KŚ są przypadki, że ktoś tam pomyślał by jednak ułatwić życie pasażerom. Choć warunki były ekstremalne. Co nie zmienia postaci rzeczy, że te kłopoty taborowe jak najszybciej trzeba rozwiązać. Nie zawsze będzie tak, że będzie możliwość improwizacji z korzyścią dla pasażera. Wystarczy zapytać. Co byłoby gdyby tego dnia z Częstochowy do Żywca przyjechała zamiast długiego elfa jednostka EN76? Nikt by nie wpadł na pomysł o podmianie składów. Bo przeciągające się w nieskończoność dostawy z Bydgoszczy nowych Elfów2 nie przesłonią konieczności rozpoczęcia starań o kolejny, nowy tabor. Bo przecież milion więcej przewiezionych pasażerów w ubiegłym roku to też nie był przypadek. Tylko skutek jakiegoś przemyślanego działania. I tu już na improwizację nie ma miejsca…

A teraz tak trochę z innej beczki. Wczoraj podróżowaliśmy w godzinach popołudniowych pociągami linii S1. I tu akcja Kolej Na Ferie też w pełni. Czteroczłony, na które natrafiliśmy zapchane do granic możliwości. A liczba wózków z najmłodszymi obywatelami naszego państwa, które można spotkać w tych dniach na pokładach KŚ-iowych jednostek na pewno przewyższy liczbę tych, które zostaną przewiezione do końca tego kalendarzowego roku. No i po feriach, na geografii, przynajmniej naszego kraju, z pewnością wiedza młodych ludzi będzie nieco większa niż jeszcze dwa tygodnie temu.

5 komentarzy

  1. Za to dziś w Częstochowie o poranku pasażerów spotkała niemiła niespodzianka. Od 5 do 11 wszystkie pociągi S13 odwołane. Jedynie PRy pojechały o 6.38 do Lublińca. Jak to zwykle w KŚ bywa, coś kosztem czegoś…

        1. No straszne. Dojechać do pracy „starym, zdezelowanym autobusem”. Dojechać. Gorzej, niż nie dojechać. Ech… Ta narodowa skaza narzekania…

  2. Zapraszam na S7/71 tam chyba najwięcej dzieci jeździ, pociąg w Wodzisławiu potrafi juz byc pelny w 100%

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *