Kolej na ludzi

Dzisiaj w ramach obserwacji tego co dzieje się w pociągach w związku z akcją Kolej Na Ferie będzie o ludziach. Dokładnie o obsłudze pokładowej w jednostkach Kolei Śląskich, którym na własnej skórze bezpośrednio przyszło się zmierzyć z efektami tej promocji.


Nie będzie tu nazwisk. Będzie uogólnienie. Bo jak w każdej firmie, nie tylko z tej branży, w Kolejach Śląskich są maszyniści, kierownicy pociągów czy konduktorzy lepsi, gorsi czy tacy średni. Są ludzie i ludziska. Wszyscy oni jednak zostali w ostatnich dniach postawieni przed nie lada wyzwaniem. Czyli nagłym wzrostem pasażerów, wynikającym z możliwości darmowego podróżowania w czasie ferii stworzonej dla młodzieży szkolnej z naszego województwa. I nie ma znaczenia czy osoba z personelu to wybitna jednostka, czy taki zwyczajny ktoś. Wszyscy oni muszą się zmierzyć z napływem nowej odmiany pasażera 

Pierwszym takim egzaminem sprawności przewoźnika w sytuacjach nadzwyczajnych przed którym zostały postawione KŚ, a wiedzieliśmy naocznie, były w 2016 Światowe Dni Młodzieży. I wtedy KŚ wyszły z tych wszystkich nadzwyczajnych okoliczności obronną ręką i poradziły sobie ze sprawnym dowiezieniem i rozwiezieniem ;pielgrzymów na obchody i celebracje. Teraz jest równie nadzwyczajnie, choć „klient” jest nieco inny.

Nie można wymagać od przeciętnego pasażera wiedzy takiej, którą mają ludzie związani z koleją. Dla nas oczywiste jest to, że jak się jedzie pociągiem linii S5, to za Kobiórem będzie Piasek, a potem pociąg wjedzie do Pszczyny. Dla pasażera to wszystko już tak banalne nie jest. Bo faktem jest, że on aż takiego rozeznania mieć nie musi. I jego prawem jest możliwość skierowana prośby na ręce obsługi o udzielenie informacji. I na te wszystkie pytania i wątpliwości ludzie z pokładu pociągu są zobowiązani odpowiedzieć. I nie chodzi, lapidarnie rzecz ujmując, że dostają za to wypłatę. To wynika z regulaminu ich obowiązków. W ostatnich dniach zestaw pytań nie kończy się jednak tylko na regulaminowo-obowiązkowych zagadnieniach. Minione dni to dziesiątki wątpliwości kierowanych przez podróżnych niekoniecznie pod właściwy adres. 

Drodzy Rodzice. To nie jest tak, że gdy ktoś z obsługi zwróci uwagę, że Wasza pociecha nie ma podpisanej legitymacji szkolnej to należy z wyrzutem patrzeć na kierownika pociągu czy konduktora, że śmiał wytknąć to uchybienie. Taka legitymacja, bez podpisu właściciela jest po prostu nieważna i są podstawy do wystawienia mandatu. I tak naprawdę przejazd promocyjny dla ucznia, zamiast darmowego, powinien mieć konsekwencje finansowe w postaci sankcji. To nie powód też, by własnym niedopatrzeniem obciążać innych. Czasem nawet w niezbyt wybredny sposób.

Najeździliśmy się w ostatnich dniach po Zwardoniach, Zakopanych i gdzie tylko jeszcze i na przykładzie tego  błędu, który zdarza się najczęściej, jesteśmy pod wrażeniem ludzi, którzy wykonują tą robotę. Nie wymieniamy tu innych nadinterpretacji dokonywanych przez podróżnych regulaminu promocji Kolej Na Ferie. Jest tego aż nadto. Ale personel musi z każdym takim przypadkiem zmierzyć się na zasadzie precedensu. Do tego dochodzą jeszcze obowiązki wynikające z rutynowego działania związanego z realizacją kursu. Nie raz i nie dwa widzieliśmy kierownika pociągu czy konduktora, który pod koniec służby mówił wprost, że jest piekielnie zmęczony. Ale mimo to bezpiecznie dowiózł ludzi i tabor do końca swojej zmiany.

Już teraz można powiedzieć, że promocja Kolej Na Ferie będzie rozpatrywana, przynajmniej publicznie, w kategorii sukcesu. Ciekawi nas, czy gdy opadnie pył i dym, ktoś przypomni sobie o tych żołnierzach, którzy na pierwszej linii frontu sprawili, że nie tylko bitwa, ale i cała wojna najprawdopodobniej zakończy się wygraną. 

6 komentarzy

  1. Dobrze opisane. Ogólnie powiem tak: akcja Kolei Śląskich na ferie jest trafiona bo chyba, żadna spółka w Polsce nie zrobiła takiej akcji jak Koleje Śląskie. Jednak niestety, taka akcja pokazała, że Koleje Śląskie dalej borykają się z brakami taborowymi. Podczas, gdy w Kolejach Mazowieckich na większości linii jeżdżą 2*EN57, 3*EN57, 2*EN76, 2*ER75 i inne to w Kolejach Śląskich pojedyncze składy nie dają rady przewieźć w komfortowych warunkach podróżnych. Niestety, póki nie zmieni się mentalność urzędników oraz Dyrektora to problem nie zostanie rozwiązany. Notoryczne dzierżawy klasycznych EN57, brak nowego taboru i jedna baza taborowa w Katowicach to ułamek potrzeb Kolei Śląskich. Dodatkowo dochodzi beton Prezesa Przewozów Regionalnych Pana Zgorzelskiego, który praktykuje ideę ,,Wy nie macie to od nas nie dostaniecie” i kasuje tabor, który jeszcze pojeździłby w Kolejach Śląskich na tyle, że spółka dorobiłaby się nowego taboru. To kolejny pretekst, że Przewozy Regionalne powinny zostać zlikwidowane, a tabor rozesłany po spółkach. Inna sprawa też, że gdy upadał Śląski Zakład Przewozów Regionalnych to należało przejąć cały tabor wraz z całym zapleczem, ale to co było 7 lat temu nie cofniemy, a odpowiedzialni za to osoby powinny siedzieć za kratami. No nic trzeba teraz czekać na kolejne pieniądze od Urzędu Marszałkowskiego na nowy tabor, albo poprostu poczekać na wystawę używanego taboru np.przez Koleje Mazowieckie.

  2. Niezłą scenkę widziałem w styczniu na zakopiańskim dworcu kilka minut przed odjazdem pociągu. Podróżna przede mną kupująca bilet pyta się konduktora: O której ten pociąg odjeżdża? I tutaj złowrogie spojrzenie, chwila ciszy… i nagle się pani przypomniało: 16.39! Patrząc na wyraz twarzy tego konduktora jego nerwy były poddane dużej próbie wytrzymałości.

  3. To ze ktoś nie miał legitymacji podpisanej mimo wieku ponad 20 lat ( a wiec chyba juz umie pisać ? ) to problem był przywołujący do porządku ale oprócz tzw. niepodbitych legitymacji na aktualny rok zdarzały sie i takie które były zupełnie nie czytelne lub nawet w czterech kawałkach czy bez fotografi. Wiem takze od kolegów z IC iż i u nich zdarzali sie gimnazjaliści twierdząc ze przejazdy sa darmowe a pociąg to pociąg . Coś darmowego także jest uwarunkowane zasadami. Apeluje aby nastepnym razem zapoznać sie dokładnie z regulaminem , wazna legitymacja i jedno miejsce bo zajmowanie drugiego z nogami w butach siedzenia powinno być obciążone drugim biletem.

    1. Raczej się nie zgadzam z tym zajmowaniem miejsca. „Zajmowanie drugiego z nogami w butach siedzenia powinno być obciążone” karą a nie biletem, bo kładzenie butów na siedzeniu to ozanieczyszczanie go. Natomiast nie zgadzam się z zasadą, że nie należy kłaść plelaków ani innych rzeczy lub nawet nóg bez butów (pod warunkiem, że nie śmierdzą) na siedzeniach. Po pierwsze – nie zawsze jest tyle pasażerów, co siedzeń, więc co komu szkodzi, gdy położe sobie plecak na siedzeniu na które i tak nie ma chętnych. A po drugie – jeśli ktoś zechce usiąść, to może o to poprosić. Kiedyś, gdy widziałem, że jest dużo ludzi, to zdejmowałem plecak bez proszenia mnie o to; ale zdarzyło mi się nie raz, że mimo, że zdjąłem, to nikt nie usiadł a ludzie nadal stali (nikt nie zdecydował się na skorzystanie z okazji i usiądnięcie). I od tej pory przestałem zdejmować plecak sam od siebie. A jak ktoś „nie ma języka w gębie” i nie umie poprosić, to jego problem. Ja nie lubię stać i jak tylko widzę jakieś miejsce zajęte przez bagaż, to proszę o zdjęcie tego bagażu i jeszcze nikt mi nie odmówił. I tak było we wczorajszym pociągu z Wisły do Katowic – z racji darmowych przejazdów ludzi było więcej niż miejsc siedzących. A i tak pojedyncze siedzenia były zajęte przez plecaki lub torby a nie przez ludzi. Więc ja poprosiłem, żeby dziewczyna zdjęła torebkę z siedzenia, co zrobiła i sobie usiadłem. A inni nadal stali lub siedzieli na podłodze.

  4. Co sie tyczy uwag, ze konduktorzy w pociagach KS spotykali mlodych podroznych, ktorzy jechali na podstawie legitymacji szkolnej, ale legitymacja ta byla rozdarta, nieczytelna lub nie podpisana.

    Otoz przypominam Kolejom Slaskim, jak dziala podobne rozwiazanie na Slowacji, gdzie pociagami (wlasciwie: wiekszoscia pociagow) moga podrozowac bez oplat uczniowie, studenci, emeryci.

    Otoz nie funkcjonuje to tak, ze ktory wejdzie do pociagu i ,,twierdzi,, ze jedzie za darmo, bo jest uczniem – tylko taki podrozny NAJPIERW musi sie zglosic z kompletem dokumentow do kasy biletowej i po weryfikacji, czy ma prawo do bezplatnych przejazdow, otrzymuje stosowne potwierdzenie, ktoré pokazuje konduktorowi jako ,,bilet,, . W ten sposob to konduktor nie musi funkcjonowac jako urzednik, ktory sprawdza, czy legitymacja ucznia jest podpisana, rozdarta, czytelna.

  5. Poza tym, dlaczego uczniowie maja miec prawo do zupelnie darmowych przejazdow w pociagach KS ? Uwazam, ze taki bilet dla ucznia na cale ferie niech kosztuje symboliczne 5 zl, ale niech cos kosztuje. Jak stac ucznia (czy jego rodzine) na podroz do Zakopanego – to dlaczego na symboliczna oplate za bilez by nie mialo byc stac ? ? ?

    Dopuszczanie uczniow do darmowych przejazdow to budowanie u nich postawy roszczeniowej, inaczej mowiac, dawanie czegokolwiek za darmo jest niedydaktyczne. Uwazam, ze tylko nastepujacy uczniowie powinni miec prawo do darmowych przejazdow w pociagach KS:
    – przewlekle chorzy, niepelnosprawni,
    – uczniowie przy przejazdach dom-szkola, dom-lekarz, dom-miejsce uprawiania sportu

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *