Starych rozkładów czar – Wygaszamy, wygaszamy…

Dziś druga część wspomnień z rozkładu jazdy obowiązującego w roku 2005. Można go było nazwać tylko jednym mianem… Wygaszania popytu ciąg dalszy. A jak to się robiło możecie
poczytać poniżej. Pozostaje tylko nadzieja, że takie coś już więcej się nie powtórzy.


Na trasie z Bielska Białej do Cieszyna kursowało siedem pociągów. Z Bielska-Białej pociągi
odjeżdżały o 4:32, 6:04, 11:48, 14:46, 16:00, 18:36 i 22:40. Natomiast w drodze powrotnej o 3:58,
5:22, 8:58, 11:53, 14:14, 16:38, 20:28. Jak widać, pomimo że kursowało siedem par pociągów
dziury w rozkładzie bardzo skutecznie odstraszały potencjalnych pasażerów, dlatego w przypadku
tej trasy rozkład jazdy był już równią pochyłą oraz kwestią czasu kiedy pociągi przestną (i przestały
jeździć)

Między Cieszynem a Zebrzydowicami pozostało sześć par pociągów, z czego cztery z literką (G).
Czyli kursuje do odwołania. Właśnie w roku 2005 na tej trasie doszło do spektakularnego odpływu
podróżnych. Kiedy to pociągiem przyjeżdżającym do Cieszyna jeszcze rok wcześniej dojeżdżało
około 250 osób to już z roku 2005 około 70. Wszystko przez zachęcające literki (G). Za jakiś czas
dowiemy się, że i na tej trasie 70 osób było za dużo, a literki (G) udało się zrealizować, pomimo
rosnącej cały czas dotacji.

Na trasie z Czechowic do Zebrzydowic uzupełniono dziurę w rozkładzie jazdy. Chodzi o skład,
który jeździł z Czechowic do Zebrzydowic o 10.29. Bez niego podróżni nie mieli możliwości
powrotu z Czechowic między 6:17, a 12:27, a historia dodania tego składu do rozkładu jazdy jest
dość burzliwa, bo pociąg jechał wcześniej jako próżny skład i co ciekawe sami podróżni „go
namierzyli” i zmusili do jeżdżenia jako kurs z pasażerami…

Na obu trasach do Zebrzydowic i Oświęcimia jeździło jeszcze 10 par pociągów, ale w przypadku
pierwszej trasy już za rok ktoś wpadnie na pomysł, aby pociąg jadący po 22 z Czechowic dowożący
po drugiej zmianie z Bielska Białej jechał o 21:50… Co zostało wprowadzone. Jeszcze ciekawiej było w przypadku trasy do Oświęcimia gdzie zastosowano kolejne innowacyjne rozwiązanie, bo pociąg z Żyliny do Krakowa odjeżdżał z Czechowic Dziedzic o 18:36, a kolejny pociąg do Trzebini o 18:45…

Tylko 13 par pociągów kursowało między Rybnikiem, a Katowicami. A dodatkowo, aby odstraszyć
potencjalnych podróżnych w rozkładzie jazdy pojawiały się dziury i tak z Katowic do Rybnika nie
dojechaliśmy między 7:25, a 10:04. Natomiast ostatni w dobie pociąg z Rybnika do Katowic jechał
o 20:39… Podobnie sprawa wyglądała między Wodzisławiem i Rybnikiem. Kiedy nie zdążyliśmy
na pociąg jadący z Wodzisławia do Rybnika o 7:15, następny skład mieliśmy już zaraz, bo o 11:09.
Natomiast jadąc do Wodzisławia po odjeździe pociągu o 6:48 następny jechał o 11:28. Ten o 11:28
oczywiście z literką (G).

Tekst: Przemysław Brych

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *