Pierwszy Kongres Narodowy

Wczoraj w Warszawie odbył się I Kongres Rozwoju Kolei „Przyszłość i Perspektywy”. W dyskusji, której miejscem był Stadion Narodowy, udział wzięli przedstawiciele większości przewoźników, ludzie reprezentujący zarządcę infrastruktury oraz reprezentanci innych ważnych organizacji kolejowych w Polsce. Na spotkaniu pojawili się także przedstawiciele władz państwowych z Mateuszem Morawieckim, Prezesem Rady Ministrów, na czele.



Trudno wymienić wszystkie tematy, które poruszane były podczas paneli dyskusyjnych, zorganizowanych w kilku salach przepastnego „Narodowego”. Od tego jakie są plany dalszego przyspieszenia rozwoju kolei w najbliższych latach, do tego, co już udało się zrobić w czasach minionych. Przyznajemy, było tego dużo i w większości wypadków mówiono bardzo ciekawie. Nas najbardziej interesowały te miejsca gdzie mówiło się o nas, czyli o pasażerach. Kilka ciekawostek udało się nam wynotować i w najbliższym czasie postaramy się Wam je przedstawić.

Ponieważ głównym organizatorem kongresu była grupa PKP stąd obecność prezesów należących do holdingu spółek PKP Intercity, PKP Cargo czy PKP PLK i ich prezesów, czyli chronologicznie –  Marka Chraniuka, Czesława Warsewicza i Ireneusza Merchela. Obecny był również, co zrozumiałe, Krzysztof Mamiński szef całej grupy PKP oraz Andrzej Adamczyk Minister Infrastruktury i Budownictwa. Najważniejsze jednak było to że na spotkaniu pojawił się Mateusz Morawiecki, Prezes Rady Ministrów, który podczas oficjalnego wystąpienia zapewnił, że na bieżąco śledzi plany inwestycyjne na kolei. Premier podkreślił, że jego pragnieniem jest dalszy rozwój kolei, szczególnie dla miejscowości tych mniejszych, jak to ujął Premier Morawiecki, „na szczeblu powiatu”, którym dzięki niekoniecznie uzasadnionym decyzjom o zamknięciu czy likwidacji linii kolejowych odebrano możliwość korzystania z tej formy transportu..

Kongres nie był tylko miejscem dyskusji czy prezentacji panelowych. Odbyło się mnóstwo spotkań pomiędzy samymi przewoźnikami czy z reprezentantami PKP PLK mających ustalić pewne działania, które można usprawnić niekoniecznie na szczeblu ministerialnym czy centralnym w Warszawie. W spotkaniach kuluarowych brali udział również przedstawiciele dość licznej delegacji Kolei Śląskich, której przewodniczyli prezes Wojciech Dinges i wiceprezes Renata Szczygieł.

Reasumując. Trudno dzisiaj ocenić na ile pierwszy taki kongres wpłynie na podniesienie jakości polskiej kolei. Na pewno musi cieszyć fakt, że władze państwowe z coraz większym zaangażowaniem starają się firmować działania czynione dla poprawy jakości tej gałęzi transportu w Polsce. Wśród tych wszelkich zapewnień, gwarancji i planowanych działań warto wspomnieć o jednym przykładzie z naszego podwórka, który pojawił się kilkukrotnie w debatach czy oficjalnych wystąpieniach. Bo oficjalnie mówiono już nie o próbie, ale o konieczności przywrócenia pasażerskich połączeń kolejowych dla Jastrzębia-Zdroju i zapewniono nas że już niebawem przedstawione mają zostać konkretne plany i terminy realnych działań. A my będziemy się przyglądać realizacji tych planów, o których usłyszeliśmy wczoraj, właśnie ze szczególną obserwacją zapowiedzianych pozytywnych zmian w województwie śląskim.

10 komentarzy

  1. Gadanie, gadanie, gadanie, planowanie, gdybanie…. a z Krakowa do Katowic nadal nie da się przejechać pociągiem w przyzwoitym czasie, pociągi w Wieluniu kończą bieg w polu bo nie da się ich przedłużyć do Kępna, w Bieszczady czy na Mazury nie da się sensownie dojechać pociągiem, pociągi do Wisły przed Skoczowem jadą wolniej niż rower…..XXI w…..gadanie , gadanie, gadanie…….na co to komu?

    1. Mogę wymienić jeszcze wiele podobnych przykładów, ale najważniejsze jest jedno – wreszcie zmienia się klimat wokół kolei i to rodzi nadzieję, że faktycznie coś zacznie się zmieniać, natomiast nie da się wieloletnich zaniedbań naprawić w rok czy dwa. To podobnie jak z drogami – autostardy i ekspresówki budujemy już 2 dekady, a projekt nadal nie jest skończony (choć wiele się zmieniło). Pamiętaj jednak, z jaką siatką dróg wychodziliśmy z czasów komuny.

      1. Nie zauważyłem, żeby się zmieniał klimat wokół kolei…to zwykłe gadanie polityków jak zawsze niezależnie kto rządzi. Obecni nie rządzą od miesiąca tylko już jakiś czas i zmian nie widać. Przykład- Pani Szydło w Kłobucku obiecała remont dworca, pociągi i? Nic. Ja wiem, że niekoniecznie od niej to zależało ale to było typowe zwykłe gadanie polityków, żeby nie powiedzieć kłamstwo. Dlatego nie wierzę w prokolejowych polityków którzy na co dzień jeżdżą limuzynami, a nie pociągami zwłaszcza na zwykłych lokalnych liniach.

        1. Panie Darku. Narzekać może każdy. To najłatwiej. Dużo trudniej już działać.

          A zmiany na lepsze nie przychodzą tak łatwo jak te na gorsze. Nie są nieuniknione, jak te na gorsze – kiedy nic się nie robi.

          A tym bardziej, kiedy się narzeka.

          1. Tak się składa, że w miarę możliwości coś działam… piszę pisma, pytania, uwagi do rozkładu….Chodziło mi o niedziałanie polityków, nie zwykłych pasażerów.

  2. Moze o to w tym chodzi drogi przed komentatorze iż jeden decydent drugiemu coś w zamian obiecuje i ten tam temu coś bedzie winny i da tzw. zielone światło na rozwój konkretnie danego problemu . To polityka i biznes dyskutują całokształt , dobrze ze w ogóle mówią o problemach bo na 100 moze 3 zostaną rozwiązane.

  3. Zgadzam się z Damianem, że dobrze ze w ogóle mówią o problemach kolei, choć ona w tym kraju ma ciągle pod górkę, w odróżnieniu o transportu samochodowego, któremu sprzyjają nawet ściany mimo, że jest n razy szkodliwszy dla dla środowiska naturalnego.

    1. A dzieje się tak dlatego, że komunikacja publiczna (ogółem) nie jest… modna. Każdy musi mieć własny samochód, bo to podnosi nasz status społeczny. Zauważcie, że w godzinach porannego szczytu 7:00-9:00 ciągną samochody SY, SPI i STA do SK przeważnie tylko z kierowcą. Naprawdę niewiele jest aut, w których siedzą co najmniej 2 osoby. Przy tak (moim zdaniem) doskonałym takcie kursowania linii 6 i 19 do Katowic (nie liczę obecnego remontu) siadanie do samochodu jest sprzeczne z logiką. Wolimy płacić za benzynę więcej niż kosztuje bilet (20km z SY do SK) x 2 (tam i powrót)x spalanie w mieście (6,5l/100 km) , to daje +/- ok 13 zł za kurs… Bilet mamy po 9,20. Od SPI czy STA korzyść jeszcze większa… Oczywiście nie każdy mieszka w centrum, blisko przystanku i nie każdy pracuje w centrum, a w drodze powrotnej zahaczamy jeszcze o market i robimy zakupy. Czym innym jest cena biletu, za drogo oczywiście. A drogo jest dlatego, że ludzie jeżdżą na gapę. Gdyby w tramwajach były takie kontrole jak w pociągach to pewnie liczba złodziei (TAK – Złodziei, bo wyłudzają usługę przewozową) by spadła. Wybudowali nam piękne drogi, ale co z tego, jak byle jaka kolizja na Chorzowskiej w Katowicach, lub na DTŚ’ce lub w tunelu powoduje, że stoi pół miasta. Co do kolei… Kolej aglomeracyjna (z osobnymi torami) jest po prostu niezbędna, zwłaszcza na S1 i do Tychów. Zauważcie jedną prawidłowość, o której ktoś już wspominał. Każdy przetarg na remont torów na Śląsku przebiega pod tytułem „… udrożnienie ciągów wywozowych…” Oczywiście chodzi o towary (czytaj węgiel i podobne). Nie mam wiedzy, żeby jakikolwiek przetarg (z wyj K-ce Bielsko) dotyczył stricte pasażerów… Robi się jakieś mniej znaczące linie (Żory-Nędza, Ligota-Tychy, czy Zabrze Biskupice), na których ruch pasażerski jest znikomy lub nie ma go wcale. Rzecz jasna, każda poprawa infrastruktury na Śląsku cieszy, ale nie widać nawet szansy na poprawę jakości torów, po których jeżdżą pociągi pasażerskie. Kończy się budżet unijny na infrastrukturę, następna perspektywa finansowa w mniejszym stopniu będzie wspierała ten element (łącznie z nowym taborem), bo środki mają być kierowane w większym stopniu na innowacyjność i konkurencyjność. Obawiam się, że jeszcze długo nie zobaczymy kolei aglomeracyjnej z prawdziwego zdarzenia. Metropolia coś tam robi (koncepcje), i nawet jak znajdą się środki finansowe to potem będzie studium wykonalności, decyzje środowiskowe, przetargi na dokumentację, odwołania od przetargu, przetarg na roboty, odwołania od przetargu, być może jeszcze bankructwo firmy budującej (bo cena będzie najwyżej punktowana) itd itp. Daję co najmniej 20 lat…

      1. Niestety, masz rację. Zmienia się klimat wokół kolei, ale zanim realizacja kolei aglomeracyjnej wejdzie w życie, to faktycznie minie 20 lat. A takich odcinków, gdzie dobudowa torów, modernizacja przystanków jest niezbędna jest więcej (np. LK 140 Rybnik-Katowice).

  4. Jakby w polityce byli prawdziwi patrioci już dawno zrobiono by z tym porządek.
    Dzisiaj politycy i zarządcy gadają, gadają a przyjdzie co do czego to 1/3 przetargów z perspektywy unijnej na latach 2014-20 nie rozstanie rozpoczęta powodem są oferty cenowe które w wielu przypadkach przekraczają nawet najtańsze, kasę którą chce przeznaczyć zamawiający. Na przykładzie LK 117 Bielsko-Biała – Kalwaria.
    Po otwarciu kopert z cenami na stronie małopolskiej od paru miesięcy cisza, a Sląsk nawet przetargu nie rozpisał bo nie mają pieniędzy i tak dotacje unijne przepadną z powodu złej woli urzędników oraz błędnych obliczeń, które nie uwzględniły wzrostu kosztów materiałów budowlanych i kosztów pracy oraz marży dla firm.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *