Starych Rozkładów Czar – Pociągi Teorii Względności

Przechodzimy w naszej rozkładowej historii do lat, które pewnie wielu z nas pamięta. Dziś pierwsza
część wspomnień rozkładu jazdy 2005. Jeżeli ktoś sądzi, że gorzej już być nie mogło, to właśnie, że mogło…Przez brak rozmów i porozumienia między przewoźnikiem a organizatorem kolejowego transportu kolejowego w regionie – lata 2005 i później 2010 i 2012 oraz pośrednie między nimi to dalsza fala cięć, ale co tu ciąć skoro już nie było co, ale tylko teoretycznie…


Na trasie kolejowej z Katowic do Olkusza i dalej do Sędziszowa w tabelach rozkładu jazdy widniało
jedenaście par pociągów. Część z nich przedłużona była do Kielc, a część kończyła bieg np w Kozłowie,
ale już były kolejne rysy na rozkładzie jazdy, bo niemożliwym stało się to było możliwe przez tyle lat.
Ci, którzy kończyli pracę po 22 nie mieli już czym wrócić do domu, a ostatni skład do Sędziszowa
odjeżdżał o godzinie 20:47. Na trasie niemiłosiernie wydłużył się także czas jazdy. 100 km, które
dzieliły Kozłów i Katowice niektóre pociągi pokonywały w 2,5 godziny, a to jeszcze nie jest szczyt
możliwości wolniejszej jazdy na tej trasie… Pociągów nie uświadczyliśmy już między Bukownem, a
Jaworznem Szczakową.

Oferta przewozowa na dzisiejszej linii S1 utrzymywała się na bardzo dobrym poziomie. Pociągi osobowe z Częstochowy do Gliwic kursowały co 60 minut i uzupełnianie były pociągami relacji Zawiercie – Gliwice oraz przyspieszonymi z Częstochowy do Gliwic, a także takimi pociągami jak Soła z Łodzi Fabrycznej do Bielska Białej…

Dramatem, który się pogłębiał była trasa z Kalwarii Zebrzydowskiej Lanckorony do Bielska Białej Głównej. Tutaj co prawda kursowało siedem par pociągów, ale dojechać nimi do Krakowa Głównego było już niezwykle trudno. W ten sposób jedynym składem jeżdżącym z Bielska do Krakowa był pociąg odjeżdżający z bielskiego dworca o 6:33. Był jeszcze pociąg, którego można było nazwać „Pociągiem Teorii Względności” Takie miano mogły nosić pociągi oznaczone terminem kursowania (F) – może o był skrót od fikcyjny? Nie mniej nie więcej pociąg taki kursował po ogłoszeniu, a ogłoszenie następowało niezwykle rzadko. Na linii wadowickiej był jeden taki pociąg o
18:39, który do Wadowic kursował codziennie, a dalej właśnie w F. W ogóle bardzo ładnie starano się
na tej trasie nie wozić ludzi, bo skład jadący do Wadowic po drugiej zmianie wyjeżdżał w Bielska o
13:50, a kolejny o 14:47 kiedy wszyscy zdążyli już pojechać busami około 14:10-15.

W tym czasie trasą przez Wadowice w sezonie letnim w weekendy kursował pociąg „Ornak” z Katowic
do Zakopanego , który miał także brata „Ornaka Bis”, ale Bis był teorią, bo miał termin kursowania (F).
Termin kursowania (F) był zamiennikiem ówczesnych czasów, bo zawsze lepiej było dać (F) – kursuje
po ogłoszeniu aniżeli (G) – kursuje do odwołania.

Dziesięć par pociągów utrzymywało się między Krakowem, a Katowicami i to nawet z całkiem
przyzwoitym czasem przejazdu około 1,5 godziny. Co ciekawe składy przyspieszone Wanda i Karolinka
przejeżdżały tą trasę z podobnym czasie, ale bez zatrzymań.

Aż cztery pary połączeń kursowały z Dąbrowy Górniczej Ząbkowice do Jaworzna Szczakowej: 5:27,
6:20, 14:15,17:20, a wracały o 5:22, 6:19, 15:32, 18:20. Superoferta była oznaczona jednak literką (G)
i nie przetrwała do końca obowiązywania rozkładu jazdy.

Pociągów osobowych z Goleszowa do Wisły już nie było, a oferta składów Katowice – Wisła w dzień
roboczy wynosiła 6 par i właśnie wtedy stworzono konika na którym ugrywano coraz wyższą dotację uruchamiając coraz mniej składów, ano Wisłą właśnie. Na sześć pociągów jadących do Wisły z Katowic o 5:11, 7:06, 9:09, 13:07, 15:34, 19:14 trzy o 5:11, 13:07, 19:14 kursowały od odwołania. Czyli po cięciach z
Katowic do Wisły mogli byśmy jechać o 7:06, 9:09 i…15:34. Natomiast z Wisły o 4:41, 11:18, 14:18.
Tak! Skład jadący z Katowic o 15:34 stałby w Wiśle od 18:03 do 4:40…

Tekst: Przemysław Brych

4 komentarze

  1. F– kursuje po ogłoszeniu i (G) – kursuje do odwołania – to były najlepsze absurdy na polskiej kolei w ostatnich latach. Na dodatek ten ktoś kto w tamtych czasach układał rozkład jazdy poskradał rozumy, albo nigdy pociągiem nie jeździł. Prawie wszędzie pociągi jeździły przed zakończeniem zmiany albo po rozpoczęciu zmiany. Absurd gonił absurd. Tak właśnie ówczesni włodarze doprowadzili do tego, że ludzie odwrócili się od kolei przesiadając się do samochodów, a z roku na rok przybyło firm busiarskich, zostawiając kolej na bocznym torze. Przez co z roku na rok ubywało pociągów. Przykład: 3 pary na linii Katowice-Sędziszów, 3 pary Katowice-Oświęcim, likwidacja pociągów Jaworzna Szczakowa-Dąbrowa Górnicza Ząbkowice, Bielsko Biała-Cieszyn i można wymieniać dalej…Ten trend trwa niestety do dzisiaj, co możemy uświadczyć po korkach na drogach w godzinach szczytu. Ciężko, będzie teraz przekonać ludzi do pociągów.

  2. To co napisał Pasażer ” ktoś kto w tamtych czasach układał rozkład jazdy poskradał rozumy, albo nigdy pociągiem nie jeździł” można po pewnych działaniach odnieść i do dzisiejszych czasów np. skomunikowań pociągów PR i KŚ na stacji Bielsko-B. Gł. Poranny pociąg do Krakowa Płaszowa odjeżdża o godz. 06:20, a pociąg ze Zwardonia przyjeżdża o godz. 06:17. Te 3 minuty to trochę za mało na przesiadkę, gdy trzeba pokonać odl. ok.200 m w tym dwa ciągi schodów. Podobnych przykładów można wskazać więcej.

    1. Tego typu skomunikowania są utrzymywane – więcej nie trzeba. Jak jest opóźnienie, zgłasza się obsłudze i połączenie przesiadkowe czeka. Wielokrotnie zaobserwowane w BB Głównej.

  3. moglibyśmy jeździć z Dąbrowy Górniczej Ząbkowic, ale zabrano pociągi, a panowie redaktorzy bardziej by się przyłożyli do poprawnej pisowni, albo zatrudnili dobrego korektora…

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *