Rysa na szkle

Często przedstawia się u nas obraz kolei w Czechach jako ten idealny. Ten doskonały. Ostatnimi dniami dużo podróżowaliśmy po kraju naszych południowych sąsiadów. Okazało się, że i tam pociągi się spóźniają, coś może być niesprawne. I, co ciekawe, i nam się przytrafiło kilka niedogodności dokładnie takich samych, które znamy z naszych żelaznych szlaków. Nie chodzi tutaj by dyskredytować to, co się dzieje na torach w Czechach w ogóle, bo naprawdę jest tam wiele wzorców, których skopiowane byłoby wskazane na naszej ziemi. Ale też nie jest tak, że wszystko od a do z jest dopięte. Tak naprawdę to proza życia zbliżona do naszej.


Zacznijmy od tego, że przejazd z Czeskiego Cieszyna w kierunku Bogumina przez Karwinę to aktualnie przysłowiowa droga przez mękę. Do Dziećmorowic nie jedzie się szybciej niż 40-50 km/h. Czeski rozkład jazdy nie przewiduje korekt z powodu prowadzonych prac, więc pociągi regularnie „łapią” po 10 – 15 minut opóźnienia. Szlak jest remontowany ale chyba w tej improwizacji, która wówczas panuje w naszym, kraju doszliśmy do większego stopnia pojęcia tej tajemnej i pokrętnej sztuki. Poza tym ilość remontów na czeskiej sieci sprawiła, że jesteśmy już chyba do tego przyzwyczajeni i widząc maszyny, wykopy czy rozebrane tory przejechaliśmy ten odcinek obojętnie…

Wczoraj w Boguminie byliśmy świadkami łączenia wagonów do Krakowa przechodzących z pociągów z Pragi i Budapesztu. Przyznamy szczerze, że w pewnym momencie zaczęliśmy wątpić, czy podróżni w ogóle dotrą pod Wawel, by zobaczyć legendarnego smoka. O godzinie awizowanego odjazdu trzy „krakowskie” wagony stały sobie samotnie przy peronie. Wyświetlono więc 5 minut opóźnienia. Wiadomo było, że jest to nierealny termin. Po kilku minutach podłączono dwa wagony z Budapesztu i gdy wydawało się, że tym razem już wszystko gotowe. Lokomotywa która przyprowadziła te wagony została odpięta i odjechała w siną dal. Na wyświetlaczu peronowym zamigotało 15 minut opóźnienia. Po kilku minutach podpięła się kolejna eskadra lokomotyw w składzie – spalinowy „nurek” i nasza EP07. Czemu tak? Nie dowiedzieliśmy się. W każdym razie EC 115 odjechał ostatecznie z opóźnieniem wynoszącym 25 minut. Obserwowaliśmy reakcję podróżnych. Nikt nie biegał po pociągu za konduktorami i wymachując rękami domagał się odpowiedzi na przyczyny zaistniałej niedogodności już i natychmiast. Wszyscy karnie siedzieli na swoich miejscach. Od początku do końca pobytu tego składu w Boguminie.

Ostateczna konkluzja jest taka, że nie ma znaczenia gdzie jakieś niemiłe niespodzianki spotykają podróżujących koleją. Bo spotykają ich wszędzie. Różnica jest tylko jedna. U nas z niesprawnej klimatyzacji w pociągu, czy nawiewu nastawionego o 2 stopnie za mało robi się wydarzenie medialne. Tam ludzie podchodzą do takich rzeczy obojętnie. Bo tam, w tych Czechach, gdzie niby wszystko jest super i cacy, też takie rzeczy się zdarzają.

ppz: Choć na wyświetlaczu jest 5 minut opóźnienia, to w momencie podpięcia wagonów z Budapesztu (pierwsze dwa) opóźnienie już wynosiło 12 minut.

7 komentarzy

  1. Dzień wcześniej ta sama sytuacja i takie samo opóźnienie. Skład także odjechał z dwiema lokomotywami EP09 i EP07 na czele.

  2. Czeską sieć kolejową zjechałem w około 65 % , fakt faktem że jest tam duża ilość połączeń do małych miejscowości ale proszę uwierzyć, tak dobrze na pierwsze wrażenie jest tylko na Slesko Moravskim województwie i Praskim okręgu , tak inaczej mamy do wyboru rychłą przesiadkę lub godzinne oczekiwanie na następny pociąg , nie daje nam to wyboru np. kupna kawy na dworcu bo się nie zdąży , gdzie indziej nie ma skomunikowań tak oczywistych. Tu mógł bym wiele rozczarowań wymieniać które mnie zaskoczyły mimo dużego doświadczenia w podróżach CD i znajomości języka Czeskiego . Polacy odnoszą miłe wrażenie bo rzadziej tam podróżują niż w kraju, szok dla nich jest restauracja piwna jest na dworcu itd. ale nie raz byłem świadkiem gdy poc. międzynarodowy w Bohuminie doznawał opóźnienia i nikt się nie dopytywał co jest ? a po wjechaniu do Polski zaczęły się roszczenia, odwrotnie gdy poc. opóźniony wjeżdża z Polski do Czech to sączą się zapowiedzi iż pociąg jest opóźniony z powodu winny leżącej po Polskiej stronie.

  3. Też dużo jeżdze po Czechach i wydaje mi się że z roku na rok jest coraz gorzej, a może poprostu spadły mi klapki z oczu po wielu latach :))) … notoryczne opóźnienia, brak skomunikowania… pociągi odjeżdzają kilka minut przed przybyciem innego, często nie czekają ma opóźnione, z czym kiedyś nie było problemu … chyba że ostatnio źle trafiam. Ale mimo wszystko dalej mnóstwo połączeń, nawet do bardzo małych miejscowości, większość pociągów przystosowanych do przewozu rowerów … chyba że to polski skład, to oczywiście ni ma 🙂 …tak np. Moravie puścili z polskim składem i najlepszy pociąg dla rowerzystów w strone Břeclavia i z powrotem przestał istnieć 🙁 ….ale i tak polecam České Dráhy

  4. Ale moi przedmówcy, Damian i MPGL, nie wspomnieli, że w Czechach nie ma czegoś takiego, jak taryfowy rozdział na pociągi dalekobiezne i na lokalne, to znaczy jest jedna taryfa CD i podróżny kupuje bilet i może jechać czy to pociagiem lokalnym, czy dalekobieżnym, co może mieć znaczenie, jakby np. dalekobieżny miał przyjechać opóźniony i podróżny zdecydował się na jazdę osobowy, oczywiście na ten sam bilet.

    Nawet można kupić bilet powrotny i ,,tam,, jechać dalekobieżnym, a ,,z powrotem,, osobowym.

    Są jednak pewne różnice taryfowe między pociągami dalekobieżnymi i osobowymi w Czechach, np. na niektóre bilety całodobowe można jechać tylko pociągami Os, Sp i wybranymi R (pośpiesznymi).

    Oprócz tego, LeoExpress i RegioJet mają inne bilety, niz CD, ale pociągi tych dwóch spółek jeżdżą tylko na kilku trasach kolejowych.

    Jeszcze można dodać, że na czeskich małych i średnich stacyjkach bardzo często są czynne kasy biletowe, dla porównania w Polsce: w Bytomiu, Wodzisławiu, Rudzie Śląskiej, Świętochłowicach, Żorach na dworcach nie ma kasy biletowej, za to po czeskiej stronie kasy biletowe są na stacyjkach nawet takich, jak Baška, Hnojník – choć na przykład nie ma kasy biletowej np. w Kuncicach pod Ondrejnikem lub w Chotebuzu (Kocobędzu).

    Przy stacjach kolejowych zaczyna się w Czechach dobry zwyczaj, to znaczy stawia się elektroniczne wyświetlacze, które pokazują odjazdy zarówno autobusów, jak i pociągów. Na polskich dworcach taką wspólną tablicę widziałem jak na razie tylko w Tychach może jeszcze gdzieś jest.

  5. W Czechach nie istnieje cos takiego, jak rozlegle korekty rozkladow jazdy co okolo 2 – 3 miesiace, jak w PL, ponadto pociag w rozkladzie jazdy nie ma tylu wariantow od piatego stycznia do osiemnastego odjazd 18.35, od dziewietnastego do dwudziestego piatego odjazd o 18.42, od dwudziestego szostego odjazd znow o ktirejs tam – cos takiego na czeskiej kolei nie istnieje.

    W PL zaprzestano wydawania ksiazkowych rozladow jazdy jakies chyba z dobre kilka lat temu, natomiast w CZ wciaz mozna kupic ksiazkowy rozklad jazdy, zarowno w wersji ogolkrajowej, jsk i regionalnej (rozklad ksiazkowy jest wydawany przez CD, w rozkladzie ksiazkowym CD nie ma pociagow RJ ani LE), w rozkladzie ksiazkowym jest oznaczone, ktore pociagi nie czekaja na skomunikowania w przypadku opoznienia.

    W Czechach tez sa – co prawda – co kilka miesiecy korekty rozkladu jazdy, wowczas np jakis pociag dostaje oznaczenie, ze kursuje juz tylko w dni robocze albo jest skrocony tylko do jakiejs stacji albo w ogole jest odwolany – ale czeska kolej z tego powodu nie emituje nowego rozkladu jazdy! Takie korekzy najczesciej zalatwia sie komunikatami na stacji albo ogloszeniami na stronie internetowej. Bardzo czesto takie afisze sa spowodowane planowanymi remontami i wowczas czesto pojawia sie komunikat, ze pociagi moga dostawac opoznien do 20 mimit, a podrozujacy z przesiadka niech wybiora sie wczesniejszym pociagiem, gdyz na czas remontow nie utrzymuje sie dosc czesto skomunikowan.

  6. Kilka uwag jezykowych: litera ,,j,, po czesku to JE (po polsku jot), stad pociag spolki RegioJet jest x
    czesto oglaszany jako vlak spolecnosti er – je

    Miasto Breclav (po polsku Brzeclaw) jest po czesku rodzaju zenskiego, stad pociag jedzie do (tej) Breclavi, po polsku powiedzielibysmy do (tego) Brzeclawia.

Odpowiedz na „MPGLAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *