Pantera uciekła ze stacji

Nie będziemy opisywać tego, co wczoraj po południu wydarzyło się w Zaborzu, gdy doszło tam do niespodziewanego przerwania kursu linii S6 Kolei Śląskich. Nie gloryfikujemy tu nieścisłości ludzkiego umysłu i tylko żal nam tych 140 pasażerów, którzy musieli w tym brać udział. Ale do nich wrócimy jutro. O wiele bardziej ciekawa historia wydarzyła w Czechach, w środę rano kilkadziesiąt kilometrów na północ od Pragi. I to ona, naszym zdaniem zasługuje na szerszą prezentację…


Z niedowierzaniem pasażerowie czekający na pociąg na jednym z przystanków w miejscowości Kadań obserwowali pojazd, który bez zatrzymania przejechał wzdłuż krawędzi peronu i pomknął dalej. Okazało się, że jednostka RegioPartner ruszyła z poprzedniej stacji sama, bez obecności maszynisty i przejechała sześć kilometrów zanim nie została zatrzymana za pomocą systemów zabezpieczających.

– To nadzwyczajne zdarzenie miało miejsce o godzinie 4.50 w środowy poranek na stacji Kadaň-Prunéřov. Doszło tam do nieplanowanego i niezabezpieczonego uruchomienia i przejazdu jednostki RegioPanter. W pociągu nie było ani podróżnych, ani co gorsza maszynisty – powiedział Martin Drápal, rzecznik prasowy Drážní Inspekce, czyli odpowiednika naszego Urzędu Transportu Kolejowego.

Skład miał składać się z dwóch takich jednostek. Podczas manewrów mających na celu połączenie obu pociągów RegioPartner, drugi pociąg nagle ruszył i tak bez żadnych osób na pokładzie przejechał do stacji Kadaň Předměstí, gdzie udało się go zatrzymać. Niesforna pantera przejechała łącznie 6 kilometrów. Dochodzenie w sprawie przyczyn rozpoczęło się zaraz po zdarzeniu. Na razie odpowiednie czeskie służby ustalają, co było główną przyczyną zaistniałej sytuacji. Jedyne co podano to to, że straty wyniosły… 5 tysięcy koron (nieco ponad 800 zł)

Chciałem wsiąść do tego pociągu, ale się nie zatrzymał. Dopiero gdy podjechał następny, ktoś nas poinformował, że tamten jechał bez maszynisty – powiedział jeden ze świadków zdarzenia, cytowany przez portal Týden.cz., który incydent nagłośnił.

– Przebiegowi ruchu na tym feralnym odcinku cały czas przygląda się dyspozytura i jak na razie nie zanotowano dalszych incydentów. Na szczęście, feralny przejazd nie spowodował żadnych ran czy uszkodzeń u ludzi –  dodał rzecznik Drápal.

 

One comment

  1. Tak jak ja na swoim profilu wspominałem wcześniej, ludzie muszą harować w te uały a ty nawet maszyny głupieją i dopóki będziemy liczyć na Chińską Syfryzację takie zjawiska będą miały miejsce Enter sam będzie decydował za nas czy go wciśniemy.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *