Koleją po Bałkanach (cz. 5) czyli co znaleźli celnicy

Po przygodach z wagonem z Budapesztu do Baru, który na początku nie kursował, musieliśmy jakoś wrócić do stolicy Węgier, by jechać dalej do Bohumina. Największym bólem było to, że wagony bezpośrednie Budapeszt – Bar – Budapeszt odwołane w dniu naszego wyjazdu jednak będą kursowały, ale od 20 lipca,  podobnie zresztą jak wagony do Pragi.


Aby trochę polepszyć sobie standard podróży wykupiliśmy do naszego biletu osobną rezerwację na wagon sypialny z Baru do Belgradu. Tutaj nie było żadnych problemów, wagon kursował. Wagony sypialne Kolei Czarnogórskich to wagony produkcji włoskiego fiata z lat 1975 – 1978, które bez modernizacji kursują do dziś. Dopłata do wagonu sypialnego to 15 Euro.

Oczywiście, pociąg z Baru do Belgradu spóźnił się ponad dwadzieścia minut, ale prawie trzygodzinny bufor czasowy na przesiadkę na pociąg do Budapesztu dawał nam wolną od zmartwień głowę. Martwić zaczęliśmy się po wyjeździe z Belgradu.

Okazało się, że pociąg Belgrad – Budapeszt jest powiedzmy że „skomunikowany” w Budapeszcie z pociągiem „Metropol” do Berlina/Warszawy/Krakowa i Pragi na całych 6 minutach. Znając nawyki kolejarzy z Serbii, nieplanowane postoje czy uszkodzoną sygnalizację na przejazdach nie wierzyliśmy w te 6 minut, ale z drugiej strony nie mieliśmy innego połączenia.

Po przyjeździe do stacji granicznej z Węgrami – Suboticy, Węgrzy dość sprawnie odebrali skład od obsługi z Serbii. Problemem okazali się tym razem celnicy. Oczywiście nie trzeba mówić, że od Belgradu trzy wagony naszego pociągu wypełniały się butelkami, a nawet kanistrami spirytusu.

O dziwo celnicy szukali przemytu w dość dziwny sposób. Szukali tak, aby nie znaleźć, a kontrola wyglądała na zaplanowaną szopkę, która miała tylko dobrze wyglądać. Oczywiście otwierane były schowki w wagonie, ale dziwnym trafem tylko nie te, które były zapełnione alkoholem.

Oczywiście kontrola paszportowa przyczepiła się do nas, bo do kogo innego skoro w reszcie pociągu jechali sami swoi. Nie muszę dodawać, że po opuszczeniu pociągu na stacji Kalebia (pierwszej na Węgrzech) cały przemyt ujrzał ponownie światło dzienne, ale tam już przecież mógł.

Pomimo odjazdu z opóźnieniem 15 minut do Budapesztu dzięki skracaniu postojów przyjechaliśmy tak, że przesiedliśmy się na „Metropol” w ciągu 3 minut. Podobnie jak inny podróżni jadący także „Metropolem” z kierunku Baru.

Jednak najciekawsza część podróży była jeszcze przed nami. Chodziło o zwrot miejscówek za wagony sypialne. Cztery dni po przyjeździe przyjechałem do Czeskiego Cieszyna i pokazałem bilety. O dziwo kasjerka wiedziała o sprawie (wcześniej pisałem maila do CD wraz ze wskazaniem miejsca zakupu biletu). A teraz coś co zwaliło mnie z nóg. Pani kasjerka przeprosiła, wzięła bilety, moją kartę płatniczą, którą zbliżyła do terminala, wykonała zwrot bez pisania reklamacji i oczekiwania na odpowiedź 30 dni. Po dwóch dniach pieniądze za niewykorzystane bilety zostały zwrócone. Tyle i, aż tyle. Może nasz narodowy przewoźnik winien brać przykład?

Na koniec za tydzień podzielę się z wami jak podróżować po Bałkanach niedrogo, a na długich dystansach. Może i Wy zaliczycie za rok Kolej Snów.

Tekst i zdjęcia: Przemysław Szczapanek

One comment

  1. Czy nasz narodowy przewoźnik winien brać przykład? Na pewno tak.
    Jak na razie ma on problem z dostępnością WC w niektórych pociągach IC.
    Oto historia, której doświadczyłem w dzisiaj (30-07-2017) czasie podróży pociągiem IC Inka z e Zwardonia do Bielska-B.
    Już od stacji początkowej mojej podróży większość WC była nieczynna. Zapytałem konduktora czy jakieś WC jest czynne. W odpowiedzi usłyszałem, że powinna być czynna w wagonie nr 2. Faktycznie duże WC w tym wagonie było czynne, ale nie działał napęd drzwi. Żeby otworzyć lub zamknąć kabinę trzeba było użyć sporo siły. Mnie jakoś poszło, gorzej było z dziećmi, jeśli same przychodziły do tego WC.
    Zapytałem konduktora czy to jest normalna sytuacja, że pociąg wyruszający w ponad 400 km trasę ma nieczynne większość kabin WC? W odpowiedzi usłyszałem, że tak to jest zorganizowane, a z Warszawy w kierunku Bielska-Białej jechało bardzo dużo ludzi i taki jest efekt. Zapytałem, czy po drodze do Warszawy np. w Bielsku-Białej, gdzie pociąg ma 20 min. postoju nie mogą udrożnić tych WC? Konduktor na to, że to jest operacja bardzo czasochłonna i nie ma na to szans. Po tej odpowiedzi miałem jeszcze ochotę zapytać, czy nie uważa, że ta sytuacja, gdy część podróżnych chcących skorzystać z WC będzie musiała przechodzić przez prawie cały skład, stać w kolejce i potem mocować się z drzwiami nie podkopuje reputacji firmy? A co będzie jak te ostatnie czynne WC przestanie być czynne ?
    Nie zadałem jednak tego pytania, bo chyba konduktor nie jest tu decyzyjny.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *