Koleją po Bałkanach (Cz.3) czyli rozkładowy rozkład

Przejazd pociągiem przez Serbię i Czarnogórę można nazwać „amerykanką”, bo pomimo istnienia rozkładu jazdy istnieje on tylko w teorii, a co innego jest w praktyce. Pomijam już fakt, że wagony z Budapesztu do Baru odwołano, ot tak, jak pstryknięciem palcami, ale to co dzieje się w zakresie rozkładu jazdy jest jazdą bez trzymanki.


Od razu warto zaznaczyć, że Czarnogóra jest w tym temacie trochę bardziej ucywilizowana aniżeli Serbia, ale oba zarządy kolejowe mają problem z dotrzymaniem tego co jest w rozkładzie jazdy.

Jadąc, po przebojach, do Belgradu w Budapeszcie skład „Avala” z Wiednia jechał planowo tylko do stacji granicznej w Serbii Suboticy. O ile kontrola paszportowa poszła dość sprawnie i pociąg mógł wyjechać o czasie, o tyle przejęcie składu przez obsługę z Serbii zajęło kolejne 20 minut. Oczywiście nie muszę dodawać, że wszystko mogło odbyć się w zaplanowanym postoju. Smaczkiem postoju w Suboticy było dodanie do pociągu wagonu relacji Subotica – Belgrad jak mniemam dla obywateli Serbii. Pomimo dołączenia go do składu niemożliwym było przejście do niego. Dlaczego można się tylko domyślać. Serbowie wsiadający za granicą wsiadali tylko do tego wagonu…

Pomimo, że pociąg z Belgradu do Baru z racji naszej przesiadki odjechał opóźniony 20 minut do Baru dojechaliśmy spóźnieni 160 minut. Na pierwszym odcinku za Belgradem pociąg ponad 20 kilometrów przejechał z zawrotną prędkością 30 km/h z powodu nieplanowych prac torowych na trasie objazdowej z której korzystał nasz pociąg…

Kolejne minuty naszego spóźnienia dorobiliśmy podczas kontroli granicznej w Białym Polu. Po przekroczeniu granicy z Czarnogórą mieliśmy nadzieję, że już więcej opóźnienia nie „dorobimy”. Byliśmy wręcz zachwyceni, że stan infrastruktury jest dużo lepszy aniżeli w Serbii. Jednak nasz zachwyt trwał tylko do tunelu łączącego brzegi Jeziora Szkoderskiego z okolicami Sutomore. Stan techniczny tunelu, który ma około 5 km pozwala na jazdę w nim z prędkością 20 km/h. W jednym miejscu w środku tunelu wody gruntowe tak mocno przeciekają przez jego ściany, że woda strumieniami leje się na sieć trakcyjną. Przy okazji, zaglądając przez okno można zaliczyć porządną kąpiel

Wracając do Polski także nie udawało się dotrzymać rozkładu jazdy. Wszystko przez przystanki na żądanie. Pociąg do Belgradu stawał na przystankach nie ujętych w rozkładzie jazdy. Wszystko wyglądało jednak na to, że obsługa doskonale wiedziała gdzie skład ma się zatrzymać! Jadąc przez Serbie podobne postoje praktykowane były na Avali, oczywiście w wagonie dla ludności lokalnej.

Podsumowując, było jednak ciekawie. W Czarnogórze tak się złożyło, że moje noclegi oddalone były ok 100 metrów od torów i co drugi dzień zawsze około 10:15 popijając kawę zauważyłem, że w kierunku Baru jedzie pociąg towarowy załadowany po brzegi Fiatami 500. Był to jedyny planowo jeżdżący pociąg. Jak się później okazało pociąg ten do Baru kursuje z … tyskiej fabryki, a w Barze auta ładowane są na promy i płyną dalej do Afryki…

Część IV to opowieść o czymś czego u nas już nie ma, czyli autokuszetki.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *