Koleją po Bałkanach (2) czyli koleją snów lub koleją w chmurach

Dzisiaj druga  część opowieści Przemka Szczapanka z wyprawy kolejowej na południe Europy. W tym odcinku będzie mało słów, za to dużo zdjęć. Dlaczego? Po ich przejrzeniu zrozumiecie sami. Jednocześnie już teraz deklaruemy, że po zakończeniu prezentacji tego cyklu, na naszych łamach zorganizujemy osobną fotogalerię z tej wyprawy. Bo warto. Miłej lektury…


Po początkowych perturbacjach związanych z nieprzewidzianym brakiem wagonów bezpośrednich z Budapesztu do Baru, z 40 minutowym opóźnieniem ruszyliśmy z Belgardu do Baru pociągiem 433 Lovćen. Co prawda podróż w wagonie pierwszej klasy nie rekompensowała nam w żaden sposób wagonów sypialnych, ale poranek i wschód słońca udowodnił, że widoki na trasie potrafią poprawić nawet najgorsze samopoczucie, a rekompensata za wagony sypialne była, ale o tym w innej części.

Linia kolejowa z Belgardu do Baru została wybudowana z latach 70 ubiegłego wieku. Jest to jedna z najmłodszych linii kolejowych w Europie. Linia długości 476 kilometrów poza połączeniem Serbii i Czarnogóry przebiega także przez Bośnię i Hercegowinę. Przejazd przez to ostatnie państwo odbywa się tranzytem bez odprawy paszportowej w asyście celników. Na trasie znajduje się 250 tuneli o długości 115 km. Najdłuższy z tuneli ma 6 km długości. Na trasie przejeżdżamy także najwyższy na świecie wiadukt kolejowy o wysokości 200 metrów czyli jest ośmiokrotnie wyższy od wiaduktu w Wiśle !!! Koszt budowy szacuje się dziś na ponad 300 mln euro, a pierwszym pasażerem, który przejechał z Belgradu do Baru był Josif Broz Tito.

To tyle z opisu, bo nie ma za bardzo o czym pisać, a trzeba delektować się zdjęciami. W następnej części zajmiemy się rozkładem jazdy w Serbii i Czarnogórze. Przyjrzymy się także stanowi infrastruktury w obu krajach, a będzie o czym pisać…

Tekst i zdjęcia: Przemysław Szczapanek

One comment

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *