Ale wkoło miliardowo

W piątek informowaliśmy o wstrzymaniu (przesunięciu?) realizacji dużej inwestycji kolejowej mającej być podstawa do stworzenia kolei aglomeracyjnej w naszym regionie. Mowa o planowanej inwestycji potężnej modernizacji na odcinku Będzin – Zebrzydowice. Postanowiliśmy się rozejrzeć wokół, by zobaczyć jak w sąsiadujących z nami województwach wygląda sprawa modernizacji infrastruktury kolejowej. Lekko się zdołowaliśmy….


Tu miliard

A wystarczy spojrzeć na mapie lekko w prawo, w okolice Małopolski. W ciągu ostatnich trzech miesięcy zarządca ogłosił realizacje bodajże pięciu zadań, których łączna wartość przekracza ponad miliard złotych. Nie, nie odbieramy mieszkańcom województwa małopolskiego prawa do nowoczesnej kolei, ale nie ukrywamy, szczególnie po wycieczkach Giewontem do Zakopanego, że patrzymy z coraz większą zazdrością w te rejony.

Wspomniane projekty mają na celu poprawić jakość kolei aglomeracyjnej, która w Krakowie już funkcjonuje, jak i poprawić parametry linii kolejowych w okolicach Trzebini, Libiąża, Tarnowa w kierunku Nowego Sącza. No i sporo kasy dostanie „zakopianka”. Ta kwota nie uwzględnia projektów już wykonanych takich jak łącznica w Suchej Beskidzkiej, czy niedługo kończących się, czyli budowie dużej i, przyznajmy, efektownej łącznicy w Krakowie mającej znacznie skrócić podróż w kierunku Tatr, poprzez eliminację czasochłonnego postoju na stacji Kraków Płaszów.

Uwagę naszą przykuło także ogłoszenie o modernizacji kolejnego odcinka magistrali węglowej, czyli linii 131 Chorzów Batory – Tczew, którą faktycznie wozi się mnóstwo tego kruszcu z naszego regionu do trójmiejskich portów. Linia będzie zmodernizowana w okolicach Maksymilianowa, czyli całkiem niedaleko Bydgoszczy. Nie jest tajemnicą, że tam na węglówce można jeździć już 150 a nawet 160 km/h, aż po sam Tczew. Natomiast tam skąd ten węgiel się wywozi jeździ się dwu- czy trzykrotnie wolniej.

Wiemy, że trwają konsultacje dotyczące zakresu rewitalizacji odcinka Tarnowskie Góry – Chorzów Batory i z tego co udało się nam ustalić w Tarnowskich Górach, w tamtejszym Zakładzie linii Kolejowych prace przebiegają zgodnie z planem. Najbardziej zaskakującą informacją jaką udało się nam uzyskać z nieco innego źródła było to, że dość długo w ogóle rozważano czy ten odcinek odnawiać, czy skazać go na nieuchronną agonię.

Tam miliard już dawno

A na Dolnym Śląsku, gdzie najważniejsze szlaki są już odnowione, a sumę inwestycji w infrastrukturę spokojnie przekroczyły już miliard złotych, rozpoczęły się przygotowania do dużego remontu szlaku Wrocław – Jelenie Góra w okolicach Wałbrzycha. Tak, by kiedyś można było się tam przymierzyć do stworzenia w rejonie tego miasta kolei aglomeracyjnej. Podobne rozwiązania jeszcze bardziej poważnie rozpatruje Jelenia Góra. Życzymy obu tym ośrodkom realizacji tych zamierzeń, bo nam nie pozostanie nic innego jak się tam wybrać, w przyszłości, by zobaczyć jak coś takiego wygląda.

U nas ogłoszono informacje o modernizacji linii z Częstochowy do Zawiercia. Ruszył duży projekt Chybie – Żory – Rybnik – Turze/Nędza. Prowadzone są prace w rejonie Raciborza na linii 151. Reszta infrastruktury, nawet tej odnowionej, nie powala swoimi parametrami, a jest jeszcze długa lista tych, które powinny zostać zrobione. Nie będziemy się już pastwić podając przykłady linii 90 z Zebrzydowic do Cieszyna. Nawet prace przy remoncie linii Kraków – Katowice są prowadzone od strony miasta Krakowa.

Co prawda, ruszają remonty na linii 139 z Bielska-Białej w kierunku Żywca oraz wymiana torów i ponoć rozjazdów na odcinku Katowice – Katowice Ligota. O ile ta pierwsze zadanie można uznać za jakiś krok do przodu, o tyle to drugie to już wynikająca z potrzeby chwili konieczność.

Remont po remoncie

Jest jeszcze jedna sprawa, wracając do projektu Będzin – Zebrzydowice. Według zapowiedzi PKP PLK w pierwszej kolejności prace warte 2 mld złotych (ciekawe skąd, skoro aktualny budżet zadania nie przekracza 500 mln złotych) mają być wykonane na odcinku Tychy – Zebrzydowice, czyli w ciągu linii 139 i 93. Dokładnie tych, które na przestrzeni ostatnich miesięcy zostały gruntownie odnowione. Przecież już teraz na sporych fragmentach szlaku pomiędzy Tychami a Czechowicami-Dziedzicami pociągi mogą jechać z prędkością 140 km/h, a naszym zdaniem takie same parametry powinny zostać wprowadzone także na odcinku Ochodza – Pruchna na linii 93.

Teraz po porażce wizji superinwestycji karmi się nas wpakowaniem 2 miliardów złotych w liczący niespełna 50 kilometrów odcinek, jakby nie można było w ramach wykonywanych aktualnie zadań dołożyć trochę pieniędzy i dostosować szlak z Tychów do Zebrzydowic do prędkości 160 km/h, co w zupełności wystarczyłoby do obsłużenia połączeń międzynarodowych na tej trasie. No, ale akcja dzieje się na Śląsku…

10 komentarzy

  1. Wreszcie zauważacie postawę rządów w ostatnich 27 latach wobec infrastruktury kolejowej w woj. śląskim.
    Te rządy zainteresowane są tylko wywozem węgla i stali a to nie wymaga prędkości nawet 60 km/h. A ludzie? Mają przecież autostrady i średnicówkę no i oczywiście samochody. Dlaczego akurat odcinek Czechowice – Zebrzydowice?
    Proste!!!!! w przyszłości pociągi międzynarodowe pojadą z Warszawy przez Kraków Oświęcim i Czechowice aby ominąć Katowice. O to w tym chodzi.

      1. Nazwa tej miejscowości jest zbyt trudna do wymówienia dla „zakamuflowanej opcji niemieckiej”.

    1. Bzdura. Nikt nie ma takich planów, a Chopin zostanie skierowany przez Kraków z powodu propozycji Czechów aby ograniczyć uciążliwe rozdzielanie i łączenie różnych składów, a same Katowice prawie nie generowały przewozów w tym pociągu w kierunku południowym w przeciwieństwie do Krakowa który szczególnie w okresie letnim daje wysokie przewozy turystyczne do Wiednia, Pragi czy Budapesztu.

      1. Ależ oczywiście, że plany są. Realizowane konsekwentnie od 27 lat. Częścią tego planu jest doprowadzenie kolei do zapaści w węźle katowickim. Przez ostatnie 27 lat nie zrealizowano żadnej poważnej inwestycji w infrastrukturę kolejową.

  2. Z tego co mi wiadomo to samorządy województwa Dolnośląskiego jak i Małopolskiego od lat konsekwentnie działają na rzecz zwiększenia na swoim terenie roli transportu kolejowego.
    Czy można uznać, że taką samą konsekwencję w działaniach na rzecz kolei na swoim terenie wykazuje samorząd woj. Śląskiego?

    1. Samorząd wojewódzki ma utrudnione zadanie ze względu na rozbicie kolejowe województwa.
      Jadąc z Zawiercia przez Katowice do Gliwic (przez centrum Aglomeracji) używa się infrastruktury będącej w zarządzie trzech ZLK: w Częstochowie, w Sosnowcu i w Tarnowskich Górach.

  3. Jeśli samorząd wojewódzki na swoim terenie chce sprawnej kolei to poszatkowana struktura zakładów PLK nie powinna być przeszkodą. Może być tylko trudniej, ale nie niemożliwe.

    Dla mnie wzorcowym przykładem podejścia naszego samorządu do kolei jest historia linii 190, która w całości jest położona w jednym ZLK. W trzech cyklach konsultacji planów transportowych samorządowcy lokalni sygnalizowali, że ta linia jest potrzebna. Mimo to została wykreślona z listy do RPO, podobno pod naciskiem PLK. Dopiero przed wyborami w 2015 r. pod presją samorządowców głównie z Cieszyna dopisano ją do RPO, ale tylko odcinek Goleszów – Cieszyn. Czy w takim postępowaniu widać planowe działania prokolejowe?
    Podejrzewam, że w takiej sytuacji samorząd woj. Dolnośląskiego zadziałby inaczej.

  4. Potwierdzeniem opinii, że U.M.W.Śl. robi o wiele za mało w sprawie kolei jest informacja zamieszczona na na stronie: http://inforail.pl/sosnowiec-bedzie-protestowal-przeciwko-bezczynnosci-pkp-plk_more_96267.html
    Przytoczę tylko jeden fragment:
    „….. prezydent Sosnowca Arkadiusz Chęciński w poniedziałek opublikował oświadczenie na swoim profilu na Facebooku; mówił też o sprawie na spotkaniu na sosnowieckim osiedlu Juliusz. Wyraził przy tym zdziwienie „małym zaangażowaniem sił politycznych, jeśli chodzi o rezygnację myślę z najważniejszej inwestycji komunikacyjnej w naszym regionie”.

  5. Czy Chopin będzie generował podróżnych od Krakowa po Bohumin – nie a od Warszawy przez Katowice było to super szybkie połączenie w którym jeździło sporo osób przesiadając sie w Bohuminie w str. Czeskiego Cieszyna tylko nikt nie weryfikował tego na podstawie biletów bo takie nie były opłacalne a kombinowane. Ale meritum sprawy to to że właśnie Śląsk jest wyjątkowo nieudolnym województwem bazującym na swojej wielkości którą nie sposób ogarnąć i na tym bazuje bo w sąsiednich województwach patrzy się na ręce a u nas zwala się przyczyny na ogrom potrzeb w pierwszej kolejności które z nich nigdy nie nadchodzą. Pytanie ilu kolejarzom pasuje łącznica w Krakowie omijając Kraków Płaszów, chyba żadnemu bo rewidenci, posterunkowi itd, itp traci punkty pracy a pociąg zyska czas przejazdu parę minut, mimo to zrobiono łącznicę . Śląsk- zaniedbania wieloletnie i potrzeby od dawna wszystkim potrzebne nie są realizowane bo ? odpowiedź jest jedna tu rządzi aparat administracyjno urzędniczy, PLK Sosnowiec.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *