Gdy jesteś wart niecałe 12 procent

Komisja Europejska pozytywnie oceniła cztery wnioski PKP Polskich Linii Kolejowych S.A. złożone w III naborze CEF, w ramach perspektywy finansowej UE na lata 2014 – 2020. Wśród nich znalazł się projekt pt.„Prace na linii kolejowej E 65 na odc. Będzin – Katowice – Tychy – Czechowice Dziedzice – Zebrzydowice”. Powinniśmy się cieszyć, jednak tak naprawdę nie ma z czego, bo fundusze przyznane na ten cel stanowią 11,92 procent tego, co było planowane i publicznie ogłaszane.


CEF przyznaje kasę

Konkurs CEF to nowy instrument dofinansowania inwestycji infrastrukturalnych w perspektywie 2014-2020. Program jest zarządzany bezpośrednio przez Komisję Europejską. Unijne wsparcie dla PLK na realizację 4 projektów z ostatniego konkursu wyniesie ponad 3 mld złotych, to jest ponad 816 mln EUR. Oto inwestycje, które zostały zaakceptowane przez Komisję Europejską:

1. „Prace na linii E75 na odcinku Białystok – Suwałki – Trakiszki (granica państwa), etap I odcinek Białystok – Ełk”. Wartość projektu 398 043 024 EUR, w tym 338 336 570 EUR (85%) stanowi planowane dofinansowanie z CEF.

2. „Zabudowa ERTMS/ETCS na liniach sieci bazowej TEN-T”. Wartość projektu 344 681 487 EUR, w tym 292 979 264 EUR (85%) stanowi planowane dofinansowanie z CEF.

3. Prace na linii kolejowej E30 na odcinku Kędzierzyn Koźle – Opole Zachodnie”. Wartość projektu 142 384 631 EUR, w tym 90 015 564 EUR (63,22%) stanowi planowane dofinansowanie z CEF.

4. „Prace na linii kolejowej E 65 na odc. Będzin – Katowice – Tychy – Czechowice Dziedzice – Zebrzydowice”. Wartość projektu 111 709 099 EUR, w tym 94 952 734 EUR (85%) stanowi planowane dofinansowanie z CEF.

Degradacja

W tym wszystkim jest jednak pewna zagwozdka. Inwestycja z naszego regionu, jeszcze całkiem niedawno nagłaśniania jako jedna z największych z planowanych w Polsce, o budżecie mającym przekraczać 4 miliardy złotych kilkanaście miesięcy temu została ściągnięta z listy podstawowej Krajowego Programu Kolejowego na część rezerwową. Choć była awizowana jako ta, która znacznie podniesie warunki podróżowania w naszym regionie.

Projekt zostanie wystawiony do konkursu CEF, bo jest tak świetnie przygotowany, że nie powinien mieć problemów z uzyskaniem akceptacji i dofinansowania – usłyszeliśmy u zarządcy, gdy zaniepokojeni zapytaliśmy o losy degradacji inwestycji. No dobra. Nadszedł nabór i zarządca na swojej stronie końcem ubiegłego roku poinformował, że zgłasza następujące projekty, które prezentujemy poniżej.

Wniosek PKP PLK do CEF w listopadzie 2016 (według strony internetowej zarządcy – Dział: Informacje Prasowe):

1. „Prace na linii E75 na odcinku Białystok – Suwałki – Trakiszki (granica państwa), etap I odcinek Białystok – Ełk”. Wartość projektu 398 043 024 EUR, wnioskowana kwota Funduszu Spójności 338 336 570 EUR

2. „Prace na linii kolejowej E30 na odcinku Kędzierzyn Koźle – Opole Zachodnie”. Wartość projektu 142 384 631 EUR, wnioskowana kwota Funduszu Spójności 90 015 564 EUR

3. „Prace na podstawowych ciągach pasażerskich (E 30 i E 65) na obszarze Śląska, etap I: linia E 65 na odc. Będzin – Katowice – Tychy – Czechowice Dziedzice – Zebrzydowice”. Wartość projektu 936 941 060 EUR, wnioskowana kwota Funduszu Spójności 796 399 901 EUR

4. „Zabudowa ERTMS/ETCS na liniach sieci bazowej TEN-T”. Wartość projektu 344 681 487 EUR, wnioskowana kwota Funduszu Spójności 292 979 264 EUR

5. „Prace na linii kolejowej C-E 20 na odcinku Skierniewice – Pilawa – Łuków”. Wartość projektu 227 409 696 EUR, wnioskowana kwota Funduszu Spójności 193 298 242 EUR

Budżet inwestycji numer 3 został okrojony o… 88,08 procent. Inne zgłoszone do tego konkursu zadania otrzymały pełną kwotę zawartą we wniosku. Jeden wniosek przepadł

Gdzie zaszła zmiana?

Gdzie tkwi różnica? Wystarczy uważnie zerknąć na to, czym PLK chwaliła się w listopadzie 2016 roku składając wniosek do CEF, a tym co jest w ostatnim komunikacie. Wnioskując z formy gramatycznej obu wpisów – „Etap I” zawarty w dokumencie z ubiegłego roku znika w przedwczorajszym komunikacie, więc rozumieć należy, że etap stał się całą inwestycją. Gdzie, jak, kiedy i dlaczego? Tego się z pewnością nie dowiemy. Zresztą – oficjalny dokument to forma ostateczna jakiegoś procesu, więc używając kolokwializmu – jest już „posprzątane”

Dlatego, tę formę traktujemy jako ostateczną, ponieważ, choć zgłosiliśmy swoje zapytania i wątpliwości do PKP PLK telefonicznie i mailowo, jednak mimo zapewnień, że zarządca się do nich odniesie, nic takiego nie nastąpiło. Rzecznik prasowy PKP PLK, Mirosław Siemieniec potwierdził jednak wczoraj na łamach katowickiej Gazety Wyborczej, że projekt będzie realizowany w okrojonej wersji (pada stwierdzenie, że na odcinku Tychy – Chybie – Zebrzydowice), a reszta może kiedyś, w jakiejś tam przyszłości. O tym, że to prawda dowiedzieć się można także z portalu www.inforail.pl.

Wygląda na to, że tak się kończy historia budowy nowoczesnej infrastruktury w naszym regionie, szumnie zapowiadanej (od Sosnowca do Katowic miało być ponoć łącznie… 5 torów) jako „kolejowa rewolucja”, „katowicki węzeł kolejowy” czy jakoś tak. Będzie tak, jak jest teraz. No ale, nie ma się co dziwić, skoro nasze potrzeby dotyczące nowoczesnej infrastruktury kolejowej są wyceniane przez zarządcę na 11,92 procent naszej wartości…

Ciąg dalszy w poniedziałek

8 komentarzy

  1. W PLK Sosnowiec to ludzie większości pochodzenia z Zagłębia a nie Śląska i mentalnie im obojętny los Śląska, grunt że prace mają a IZ Sosnowiec że leży w woj. Śląskim to tylko się tak nazywa, trzeba oddać tory Czechom bo u nas wisi klątwa łaski PKP PLK Śląskiego oddziału.

    1. Przestań pieprzyć bzdury szowinisto! Kolej aglomeracyjna to największa szansa na zatrzymanie wzrostu liczby samochodów wjeżdżających do Katowic. Tylko taki ignorant jak ty może rzucać chamskie i szowinistyczne teksty.
      PS. A skąd pochodzi szef PKP PLK Sosnowiec?????

      1. Dyrektor PKP PLK Sosnowiec nie pochodzi ani z Katowic ani z Sosnowca. Nie jestem jednak upoważniony podawać tego regionu czy nazwy miejscowości bo może sobie on tego nie życzyć. I muszę to uszanować. Natomiast, przepraszam, że zapytam, Na czym mamy budować tu kolej aglomeraacyjną. Na tym co jest? Na razie ma rozpocząć się dostawa taboru dla KŚ, którego istotą jest wymiana a nie rozszerzenie ilości taboru. Ponadto, jakie grzechy ma w materii organizacji kolei Wydział Transpprtu w UMWŚ to ma, ale ta decyzja nie ułatwi rozmów czy planów taborowych KŚ. Bo będzie argument, że po cholerę kupować kolejne pociągi, jak nie będą miały gdzie jeździć bo wystarczy zwiększenie pracy przewozowej KŚ o 10% i na liniach z Katowic w kierunku Tychów, Gliwic czy DG Ząbkowice powstanie jeden wielki zator. A jak w korkach będą stały i pociągi i samochody to co naród wybierze?

        Ten przykład pokazuje dwie rzeczy:Nasz region nie ma aktualnie żadnej siły przebicia w instytucjach w Warszawie, co, i tu punkt 2, pozwoliło cichutko wywalić nasz projekt z ekstraligi do okręgówki

  2. Pisałem to w wielu miejscach i wiele razy – posłowie katowickiego zawodzą. Nie reprezentują dostatecznie interesu mieszkańców. Posłów region ma tylu, że mogą zmusić każdy rząd do współpracy.

  3. W moim odczuciu jako mieszkańca południowej części województwa, klucz do do problemu leży w Urzędzie Marszałkowskim Woj. Śląskiego.
    Gdyby nasz wojewódzki samorząd traktował pasa zerski transport kolejowy tak jak samorządy np. woj. Małopolskiego, Opolskiego, czy Dolnośląskiego to ZLK Sosnowiec i centrala PLK-i w Warszawie tak łatwo nie podejmowałaby takich decyzji dla tego województwa, można powiedzieć anty kolejowych.

    1. Gdyby samorząd miał wpływ na stan infrastruktury kolejowej to byłoby znacznie lepiej. Niestety woj. katowickie jest podzielone między trzy ZLK: Tarnowskie Góry, Sosnowiec i Częstochowę. Wiem też, że były rozmowy PLK z samorządem i wojewodą na temat współfinansowania inwestycji (Bielsko-Biała – Skoczów też) ale skończyło się na tym, że PLK weźmie pieniądze nie dając prawa kontroli ich wydatkowania.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *