Czy już jesteśmy w całości z plastyku?

Czasem narzekamy, że w pociągu czy autobusie zostaliśmy źle potraktowani. Czasami faktycznie jest to wina obsługi, czasami jest splot takich a nie innych zdarzeń, niezależny zarówno od obsługi pojazdu i nas podróżujących, ale jeszcze innymi czasami to źródło problemu stanowimy my sami, czyli pasażerowie.


Scena 1

Leniwe popołudnie na stacji Wisła Głębce. Za 15 minut ma odjechać pociąg Kolei Śląskich do Katowic. Miła, sympatyczna pani konduktor już zaczyna sprzedaż biletów. I faktycznie się zaczyna…

Tuż za mną siedzi jak się okazuje obcokrajowiec, nacji mi nieznanej. Ów mężczyzna chce jechać do Katowic. Kobieta mówi cenę i bierze się w swoim terminalu za „produkcję” biletu. Ale pojawia się problem, bo jegomość chce zapłacić karta płatniczą, na co obsługa ze spokojem odpowiada, że w grę wchodzą tylko pieniążki. Trzykrotne pytanie ze strony podróżnego i trzykrotnie ta sama odpowiedź ze strony kobiety.

Pojawiają się nerwy i powtarzane czy prawie wykrzykiwane – Incredible ze strony gościa. Nie mieści mu się w głowie, że nie może w pociągu skorzystać z tej formy płatności. Sprawa znajdzie swoje rozwiązanie ze wskazaniem na panią kierownik, ale o tym innym razem. O tym, czy w pociągach KŚ należy stworzyć możliwość płacenia kartami podyskutować można, a może nawet trzeba, jednak warto przypomnieć, że w naszym kraju obowiązująca walutą jest nadal jeden polski złoty i to on gwarantuje zapłacenie wszystkich należności, a nie jego zamienniki w postaci kart czy innych czeków.

I nie chodzi tutaj o zakup biletu kolejowego, bo jak życie rzuci gdzieś dalej i wcześniej o tym wiem, to nabywam bilety przez internet i nieważne czy są to Koleje Sląskie czy PKP Intercity. Czyli z techniką jestem w jakiś tam sposób za pan brat. Słuchając niemal płaczu i incrediblowania kolesia z pociągu z Wisły do Katowic, naszły mnie myśli, czy zdarzyło mi się wyjechać gdzieś za granicę i nie mieć przy sobie grosza w kieszeni, licząc tylko na możliwość realizacji transakcji bankowych. Odpowiedziałem sobie, że nie, to niemożliwe. Dlaczego?

Daleki jestem od negowania zdobyczy współczesnej cywilizacji. Samochód z całkiem przyzwoitym wyposażeniem, obsługa telefonu komórkowego, płatności online – wszystko ogarniam, jednak dbam też o to, by nie dać się temu wszystkiemu zwariować. Nie, nie boję się nowoczesności, jednak przyznaję, że do głowy by mi nie przyszło, nawet bez opuszczania Polski, żeby wyjść z domu bez przysłowiowych dwóch – trzech dych w kieszeni. Zawsze może wystąpić potrzeba, nie daj Boże, losowa konieczność takiego wydatku, a bankomat czy terminal wtedy do nas nie przyjedzie.

Problem potęguje się w wypadku takich zdarzeń za granicą, wiec tym bardziej nie zaryzykowałbym życia bez gotówki z jedynie słuszną wiarą w technikę. Ponadto, jak wychodzę na piwo z kuplami to biorę kasę a nie kartę i nie rozmawiam z nimi przez komunikatory, tylko w restauracji. A wracając do incredible, to większość z Was wie, że bilet z Wisły do Katowic kosztuje złotych 15, co oznacza, że większość z nas taką kwotę przy sobie zawsze posiada, a ludzie z obsługi w pociągach KŚ nie stanowią prawa i zasad tylko je realizują, więc obarczanie ich własnym splastykowieniem nie jest w porządku.

Scena 2

Dworzec w Katowicach. Do biletomatu Kolei Śląskich ponad 10 chętnych. Ktoś, widać niezbyt biegły w obsłudze urządzenia, „blokuje” ruch kolejki. Zaczyna się utyskiwanie na osobnika, że nie potrafi obsługiwać tak prostego i banalnego terminala. Potem następuje szersza agresja, bo tłum domaga się zamontowania najlepiej 15 automatów koło siebie, bo przecież przed nami mogą być jeszcze następni, którzy nie żyją w tak biegłej komitywie z windowsem jak my, mistrzowie. Robi się coraz bardziej nerwowo, a po wyliczeniach okazuje się, ze jedna osoba potrzebuje od 1,5 do 2 minut by nabyć ze skrzynki bilet. Czyli jak jestem numerem dziesięć, to gwarantuje mi to od kwadransa do 20 minut czekania na zawarcie umowy z KŚ za pośrednictwem windowsa na przejazd. A tu za 10 minut odjazd mojego pociągu…

Tymczasem po drugiej stronie automatu… Otwarte są wszystkie cztery kasy „stacjonarne” i do każdego okienka czeka jedna osoba. Wystarczy stanąć za jedną z nich i kilkadziesiąt sekund później powiedzieć – „Poproszę bilet do…” i szybciej niż w wirtualnym świecie dostaniemy do ręki kawałek papieru uprawniający nas do podróży.

Tak, tylko, że to jest już kontakt interpersonalny, którego automaty coraz skuteczniej nas pozbywają. Stajemy się takimi samymi maszynami i dlatego coraz bliżej nam do pociągów, jako urządzeń mechanicznych, zautomatyzowanych, a nie do ich obsługi, którą chyba jeszcze przez spory czas stanowić będą jednak ludzie. Ale dzisiaj winny jest przewoźnik, bo zamontował za mało biletomatów, a w tych które są panują skomplikowane zasady użytkowania.

Dlatego niemożność kupienia biletu w pociągu za pomocą karty jest „incredible”, bo bez tej kartydo tego kontaktu interpersonalnego musi dojść w znacznie szerszym zakresie. A to już coraz mniej potrafimy. Na własne życzenie…’

 

 

11 komentarzy

  1. Bardzo fajny artykuł . Największy problem jest z zasięgiem sieci, serwery nie działają tak szybko jak powinny i to jest problem że podczas próby płatności kartą nie jesteśmy informowani iż winna lezy nie po naszej stronie. Zaczynamy krytykować sprzęt i zwalać winę na obsługującego terminal, stacjonarne urządzenia też się zawieszają, najlepsza jest relacja on life człowiek z człowiekiem. Kultura u pasażerów to dziś deficyt, myślą że jak chcą zapłacić parę groszy za usługę to są naszymi panami a nie klientkami. Gdy stykniemy się z kimś miłym to aż jesteśmy zaszokowani że coś jest odmiennego od większości i tu powinna być informacja podobnie jak na wyrobach szkodliwych jak papierosy czy alkohol który mówi o tym że szkodzi – podróżny przychodząc zupełnie nie przygotowany do podróży jesteś narażony na konsekwencje. Każdy jest człowiekiem i puszczają nerwy ale rozsądek i zapobiegliwość powinna być u każdego.

  2. Platnosc karta w pociągu jest obarczona bardzo duży ryzykiem dla przewoźnika regionalnego (podmiejskiego), a wiąże sie to z tym, iż transakcja kartą może trwać do 15 minut. Taki czas spowodowany jest przez słabo rozwiniętą siec teleinformatyczną, głównie gsm, w Polsce. Każdy z nas doświadczył „dziur” w zasięgu. Przy płatności kartą, każde zerwanie połączenia z serwerem powoduje automatycznie anulowanie transakcji, stąd konieczności wielokrotnych prób. Wracając do samego zakupu biletu, niech na odcinku Gliwice – Katowice lub Tychy Lodowisko – Katowice znajdą sie dwie osoby z „karta” i reszta osób jedzie gratis, bo obsługa najzwyczajniej nie zdąży ich obsłużyć.
    Dla tych wszystkich plastikowych ludzi polecam w takim wypadku zakup biletu on-line wszak przecież są z techniką „za pan brat”

    1. Bardzo dobry argument, faktycznie ciężka do wyobrażenia sytuacja szczególnie w godzinach porannych na odcinku Lodowisko – Tychy, gdyby znalazło się kilku chcących zapłacić kartą. Mogło by braknąć relacji, żeby sprzedać bilety…

  3. Jak jestem na wakacjach za granicą (Grecja, Hiszpania) nie spotkałem jeszcze kierowcy autobusu, który sprzedając bilety miał terminal. Tylko gotówka i tylko euro. Zawsze my Polacy mamy kompleksy i to u nas jest zawsze źle i my jesteśmy źli. Przykład wakacyjny. Narzekamy na zachowanie Polaków a granicą. Moim zdaniem przy Anglikach, Niemcach to prezentujemy szczyty kultury, ale nasza małostkowość (także wykazywana w mediach) wskazuje, że to my tylko robimy wiochę i każdy wstydzi się rodaków za granicą. „Wykrzykiwane – Incredible ze strony gościa” byłoby tylko zasadne gdyby jechał wesprejowanym kiblem lub wskazywał na prędkośc pociągu między Ustroniem a Chybiem.

    1. Pech chciał, że chciał jechać wysprejowanym kiblem bo zdecydował się wsiąść i „jakość” czy wygląd pociągu nie była przedmiotem incredible, tylko niemożność zapłaty kartą. Zakładając, że chcąc jechać pierwszy raz pociągiem z Wisły do Katowic, to raczej nie wiedział jeszcze o wymienionych tu „atrakcjach” w postaci trzeciej prędkości kosmicznej miedzy Ustroniem a Chybiem i deserem Bieniowiec – Bronów. Zresztą, ostatecznie nie było dane mu tego uświadczyć na własnej skórze… Przynajmniej nie na tym kursie…
      We wspomnianej Grecji czy, w moim przypadku Chorwacji, korzystałem z komunikacji autobusowej i tam chyba nikomu do głowy nie przyszłoby płacić za bilet kartą. A tak na marginesie, przykład ze znacznie bliżej, to chciałbym zapytać, czy jest możliwe zapłacenie kartą za kurs w pewnej firmie busowej obsługującej linie Katowice – Cieszyn i Katowice – Wisła??

  4. Wg. mnie jeśli w końcowych wagonach pociągu, tam gdzie siedzą konduktorzy, była czytelna informacja po naszemu i np. angielsku, że płatność za bilet tylko gotówką, to obcokrajowiec z plastikiem powinien położyć uszy po sobie. Jeśli takiej informacji nie było to trudno się trochę dziwić, że gość się zjeżył.

    1. Podstawowa sprawa, jezeli jakiś punkt akceptuje „karty” to ma to jasno oznaczone. Brak oznaczenia jest w większości przypadków jednoznaczne z brakiem takiej usługi i nie trzeba dodatkowo pisać „płatność tylko gotówką”

  5. Jeżdżąc pociągami już od dawna nie kupuję biletu w kasie. Zawsze w internecie albo w automacie. Kiedyś w czasie kontroli w pociągu KŚ konduktor widząc bilet na wyświetlaczu machnął tylko ręką i poszedł dalej. Podobnie było w połowie czerwca wracając z Ustronia. Pani konduktor rzuciła tylko okiem na wyświetlacz telelefon. Z kolei wracając z Zebrzydowic konduktor wziął sobie telefon do ręki powiększając sobie bilet na wyświetlaczu. Co z tego, że w KŚ można kupować bilety przez internet, skoro terminale kontrolujących kompletnie nie radzą sobie ze zeskanowaniem takiego biletu. O dziwo w IC nigdy nie ma problemu ze zeskanowaniem barkodu.

  6. Co do biletomatów, to 99% ludzi którzy mają z nimi problemy i którym „pomagałem” to Ci, którzy próbowali na biletomacie KŚ znaleźć bilet do Krakowa, albo na odwrót, dziwili się, że w biletomacie PR jest tylko jeden pociąg do Rybnika i to jeszcze późno w nocy. Poza tym biletomat KŚ ma kilka błędów (problemy z wyszukaniem takich relacji jak Gliwice – Cieszyn, próba sprzedaży biletu Gliwice – Bytom Karb przez Bytom Bobrek, brak zniżek kolejowych, opcja zakupu biletu do Bohumina która i tak nie działa).

    Swoją drogą trochę dziwne, że KŚ nie mogły się „doczepić” do biletomatów PR/IC, wyszłoby ich sporo taniej, a te mają i tak większe możliwości.

  7. Co do płatności kartą to zgoda, po pierwsze znane są problemy z zasięgiem, po drugie trudno oczekiwać żeby przewoźnik brał jeszcze na siebie prowizję za sprzedaż kartą – to byłby tylko dodatkowy koszt, z którego nie wszyscy zdają sobie sprawę. Natomiast już w Katowicach to niestety ale przede wszystkim wina obsługi handlowej KŚ – biletomaty sobie, kasy sobie… W Katowicach naprawdę powinno być więcej biletomatów, i to sprawnych i wydajnych, a nie czegoś takiego co obecnie.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *