Nasze górskie przyspieszone

W ubiegły weekend skorzystaliśmy z pociągu Rachowiec na odcinku z Zawiercia do Rajczy Centrum. Przekonaliśmy się, dlaczego weekendowe połączenia do miejscowości turystycznych cieszą tak dużym powodzeniem wśród podróżnych. Szybkość przejazdu i jego komfort są na tyle dobre, że warto bardzo poważnie wziąć pod uwagę ten środek transportu planując beskidzkie wojaże.


Przyspieszone pociągi weekendowe to nie nowość w ofercie KŚ. Zajęci naszą szarą codziennością trochę zaniedbaliśmy ten temat, więc to nadrabiamy. Dodajmy, że z racji swoich parametrów KŚ wystawiają na linie przyspieszone to, co mają najlepsze jeśli chodzi o tabor. W przypadku Rachowca, czyli pociągu z Zawiercia do Zwardonia są to dwie jednostki EN75 – Flirt. Podróż jest szybka i komfortowa. Dodajmy, że na odcinku Katowice – Bielsko-Biała pociąg jedzie równie szybko co ED250 – Pendolino, choć ma dwa postoje więcej (Katowice Ligota i Katowice Piotrowice) niż flagowa jednostka PKP Intercity.

Od Żywca do Zwardonia połączenie traci status przyspieszonego i pociąg zatrzymuje się na każdej stacji. Takie jest jednak jego przeznaczenie, by dostęp do górskich szlaków i innych atrakcji był jak najszerszy. Istotną sprawą jest również fakt, że od momentu przybycia do Zwardonia do powrotu do Zawiercia mamy do dyspozycji ponad sześć i pół godziny, a w przypadku Żywca ten czas wynosi aż dziewięć godzin. To ważne parametry przy planowaniu jednodniowego wypadu. Oczywiście, te dogodne czasy odjazdów dla tych którzy chcą zostać w górach w oba weekendowe dni nie mają znaczenia.

Przejazd Rachowcem z Katowic do Żywca zajmuje 75 minut. Tyle samo co samochodem. Pod warunkiem, że nie ma korków…

Nic dziwnego, że sukces Rachowców, Czantorii czy innych Olz pokazuje, że warto „przymierzyć” się do rozwijania tej formy transportu między np. powstającą metropolią a najpopularniejszymi miejscami, gdzie mieszkańcy tejże metropolii wypoczywać lubią. Warto też przeanalizować możliwość uruchomienia większej liczby pociągów przyspieszonych pomiędzy najważniejszymi ośrodkami województwa, również i w dni powszednie, bo te relacje cieszą się zazwyczaj 100 procentową frekwencją. To jednak sprawa na kiedy indziej.

Niebawem napiszemy też o Czantorii kursującej na trasie Częstochowa – Wisła Głębce – Częstochowa. Pamiętajmy także, że eksperyment pod tytułem Giewont, czyli jeżdżenie z Katowic do Zakopanego również toczy się w właściwym kierunku i wszystko wskazuje, że i ten kurs wejdzie na stałe do oferty KŚ.  Przyznajemy, że wiedząc co będzie się działo pojutrze około godziny 11 (a ma być świetna pogoda) na drogach Ustronia, Wisły czy Węgierskiej Górki już teraz namawiamy planujących dotarcie do miejscowości w tamtych rejonach na skorzystanie z przyspieszonej kolejowej formy podróżowania. Na przykład z pociągu Rachowiec.

6 komentarzy

  1. Do pełni szczęścia brakuje jeszcze Gliwice – Zwardoń i czegoś w rodzaju Lubliniec – Bielsko-Biała/Żywiec.

    Tak trochę poza tematem – czy przypadkiem KŚ nie obiecywały od czerwcowego rozkładu jazdy połączeń na odcinku Żywiec – Jeleśnia? Mogło mi się przyśnić, ale na 70% jestem pewny że gdzieś w grudniu ktoś się tym chwalił.

    1. Też, gdzieś o takich planach na połączenia weekendowe czytałem…
      Z tego co pamiętam, myślano o przedłużeniu pociągów kończących bieg w Żywcu, do Jeleśni…

    2. Z tego co słyszałem od „lokalsów” – ma być na czas remontu mostu w Świnnej (główny ciąg drogowy z Żywca do Korbielowa) uruchomiona komunikacja szynowa na odcinku Jeleśnia – Żywiec.
      MAM NADZIEJĘ< ŻE TO POŁĄCZENIE WEJDZIE NA STAŁE W ŻYCIE, o ile w ogóle będzie regularne.
      BRAK na tej linii takiej alternatywy w ruchu codziennym – upośledza komunikację w powiecie żywieckim i to znacznie.
      MOŻECIE ZASYGNALIZOWAĆ DO KŚ – taką opcję??

  2. W tej chwili kolej realizuje połączenia w góry tak naprawdę tylko dla Katowic i Tychów. Dla reszty miast oferta dojazdu pociągiem w Beskidy jest albo słaba albo nie istnieje. A Katowice wraz z Tychami to raptem 10% mieszkańców województwa. A wy się cieszycie, że jeżdżą „tłumy”… Tłumy to jeździły kiedyś gdy z każdej stacji od Lublińca po Racibórz można było dojechać pakowanym piętrudem w weekend do Wisły czy Żywca. Teraz nie ma czego przeżywać. Obecnie tłok wynika z niedostosowania taboru, a nie że jeżdżą tłumy. Tłumy to jeżdżą autami Wiślanką i Gierkówką.

  3. Jeśli rozkład został poprawiony na tyle, że zysk czasowy jest zauważalny, to ok. Bywały takie rozkłady, że pociąg jechał pomijając stacje, po czym odczekiwał nawet naście minut w Bielsku-Białej czy Żywcu.
    Skoro jest to pociąg dowożący do miejscowości turystycznych, to w mojej opinii powinien sobie podarować postoje jeszcze w Radziechowach czy obydwu Cięcinach.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *